Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciało. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciało. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 października 2014

Kosmetyk, który naprawdę pachnie arbuzem!

Witajcie!
Mogłabym znów się tłumaczyć dlaczego taka kiepska aktywność na blogu, ale znacie te wymówki na pamięć. Dlatego zapraszam na krótką recenzje peelingu. 


Od producenta:
Cukrowy peeling do ciała o zapachu arbuza to idealny sposób na poprawę wyglądu i kondycji skóry. Peeling ma wyjątkowy właściwości wygładzające, nawilżające i regenerujące. Skutecznie zmiękcza i odnawia naskórek, poprawia mikrokrążenie, ujędrnia i uelastycznia skórę. Intensywny zapach soczystego arbuz poprawia samopoczucie i nastraja pozytywnie. Podaruj swojej skórze owocową pielęgnację i uczyń swoje ciało pięknym, pachnącym, zmysłowym i bardzo apetycznym. 

Moje zdanie:
Ostatnio nacięłam się na śmierdzący mus arbuzowy od tuti fruti i nie byłam pewna czy w ogóle chcę próbować tego peelingu. Jednak otworzyłam i się zakochałam. Peeling pachnie niesamowicie! Nie jestem miłośnikiem arbuza ale ten zapach kupił mnie w 100% 
Jeśli zaś chodzi o jego działanie, to wypada całkiem przyzwoicie. Parafina nie jest tak odczuwalna jak w peelingach np. Perfecty, a na dodatek mam wrażenie, że działa  bardziej "skuteczniej/mocniej". Duże drobinki cukru idealnie nadają się do podstawowego peelingu. Nie rozpuszczają się za szybko, ani nie odpadają za raz po zetknięciu ze skórą jak zdarzyło mi się z peelingiem SPA VINTAGE.  100 gramowe opakowanie sprawia że możemy przekonać się jak sprawdzi się pod naszym czujnym okiem,  bez wyrzutów sumienia jeśli go nie polubimy. Jeśli zaś chodzi o wydajność to niestety nie jest ona zachwycająca.
Jeśli ktoś jest miłośnikiem arbuzów, albo też dostrzeże niesamowitą promocję to warto sprawdzić czy to nie jest peeling dla was.
Mnie i moich wysokich oczekiwań niestety nie zadowolił w pełni. Ale ten zapach!


Ocena: 6/10
Cena: okolice 6 zł
Skład: Sucrose, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), PEG-40, Hydrogenated Castor Oil, Caprylic / Capric Triglyceride, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Tocoppheryl Acetate, Parfum (Fragrance), CI 26100 (D&C Red No. 17).

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Kiedy nawet zielona herbata cię zawodzi...

Witajcie! 
Dziś o peelingu, który trudno mi było rozgryźć. Pisząc tą recenzje uświadomiłam sobie że chyba uparłam się przetestować wszystkie peelingi tej marki, bo to kolejny który trafił pod moją lupę.


Od producenta:
Solny peeling do ciała o właściwościach złuszczających i wygładzających. Zawiera naturalne kryształki soli, które usuwając martwe komórki naskórka idealnie wygładzają powierzchnię skóry i niwelują wszelkie niedoskonałości. Koenzym Q10 i witamina C znakomicie dotleniają, działają antyoksydacyjnie i odmładzająco. Olejek jaśminowy regeneruje i ukoi podrażnienia skóry. Peeling regulując mikrokrążenie, ujędrnia i odmładza skórę, a odświeżający zapach zielonej herbaty orzeźwia, pobudza i dodaje energii na cały dzień.
Rozprowadzić peeling na wilgotnej skórze ciała, kolistymi ruchami wykonać masaż. Spłukać wodą. 

Moje zdanie:
Peeling ten sprawił mi wiele trudności, zarówno w stosowaniu jak i w ocenianiu. Ale zacznę od początku. 
Typowe opakowanie, pod nakrętką folia zabezpieczająca - wszystko tak jak zawszę. Przez przypadek okazało się ze te naklejki na pojemniczku nie są niezniszczalne. Moje zaczęły odchodzić pod wpływem długiego pobytu pod prysznicem. Jednak to nie jest najważniejsze...
Pierwszy minus peeling otrzymuje za zapach - czy to chemiczny czy ten prawdziwy, jaśmin to nie moja nuta. Nie lubię go. Zapach tego peelingu był dla mnie straszy. Jednak miałam ostatnio przyjemność testować próbki z tej samej serii tylko musu i tu już zapach  tak mnie nie drażnił. Tak tylko dla dociekliwych wspominam. 
Pierwszy plus przyznaję peelingowi za jego wygląd tuż po otwarciu - wyglądał jak pojemniczek wypełniony kuleczkami. 
A tak na poważnie to strasznie ciężko ten peeling mi ocenić. Na pierwszy rzut oka wydaje się dużo bardziej skuteczniejszy niż jego cukrowi koledzy, jednak nie oszukując siebie trzeba przyznać że to zasługa silikonów. Dopiero na suchą skórę można wyczuć drobinki solne ( a brak wody spowoduje że zostają z nami na dłużej). Bez wody peeling staje się ostrzejszy jednak dla mnie to nadal nie jest efekt, który powinnam uzyskać po zabiegu złuszczania naskórka. Drobinek złuszczających jest za mało! Peeling, który nie jest peelingiem potrafi sprawić że nasza skóra jest mięciutka przez swoje składniki. Przeglądając inne recenzje tego produktu dziewczyny podpowiadały aby stosować go jako maskę do ciała i to jest dużo bardziej ciekawsze zastosowanie tego produktu. 
Dla mnie śmierdzi, nie złuszcza, ładnie wyglądał po otwarciu i co smutne był słabo wydajny. 


Ocena: 5/10
Cena: okolice 14 zł na promocji do 19 zł.
Skład: Paraffinum Liquidum, Sodium Chloride, Silica, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Jasminum Officinate Flower Extract, Helianthus Annuus Seed Oil, Aqua, Soya Lecithin, Caprilic/Capric Triglyceride, Triiaureth-4 Phosphate, Glycerin, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Ubiquinone, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Synthetic Wax, Caprilic/Capric Glycerides, Sodium Polyparaben, Cl 19140, Cl 42090, Cl 61565, Cl 12700.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Śmierdzi czy nie śmierdzi? Oto jest pytanie! Masło Alverde takie sprzeczne a takie lubiane!

Witajcie!
W natchnieniu po wysypie cudownych recenzji maseł mojej nielubianej firmy, które to zasypały blogosferę szybciej niż ja zdecyduje się jaki wzorek sobie wymalować na paznokciach... pokusiłam się aby napisać o moim ulubionym maśle do ciała.
 
Od producenta: 
Masło do ciała z dodatkiem oliwki z orzeszków macadamia i masła shea. Masło wzmacnia powierzchnię skóry, nawilży ją i uczyni elastyczną. Przy regularnym stosowaniu skóra znacznie jest ożywiona i miękka. Nadaje się do każdego rodzaju skóry.Utrzymuje prawidłowe PH skóry. Produkt przeznaczony do skóry suchej. 

Moje zdanie: 
Jeden z pierwszych produktów jakie zaczęłam testować z DM, i chyba jeden z nielicznych po który z chęcią sięgnę ponownie. Jako że produkt ten dostałam od mojej mamy pozwolę sobie w głębi przeanalizować każdy jego aspekt. Niech wie że robię jej dobry marketing! 
Szata graficzna opakowania prosta, typowa dla marki. Informacje zawarte na opakowaniu dla mnie zupełnie nie czytelne, gdyż ja i niemiecki nie idziemy w parze. Ale translator i moja wrodzona spostrzegawczość podpowiadają mi że jest zawarte wszystko co potrzebujemy. Na duży plus liczę niezniszczalne opakowanie, plastik z tych "lepsiejszych" co jak z spadną z toaletki to nie pękają. Nawet jak spadną i 100 razy to są całe. Mamy oczywiście również zabezpieczenie w formie foli - to co sprawia że czujemy się bezpieczniejsze. No to teraz czas na te dyskusyjne aspekty tego masełka. 
Po pierwsze zapach. Jest on totalnie specyficzny i zabijcie mnie - nie zgadzam się że pachnie 100% tytułowymi produktami. Jednakże też nie poprę tych osób, które twierdzą że śmierdzi i zapach jest sztuczny. Woń jest specyficzna, ciężka, z tych słodkowodnych.  Ja przy pierwszych użyciach narzekałam na niego ale później nos mi się przyzwyczaił i go polubiłam. Druga sporna kwestia to konsystencja. Na pierwszy rzut oka - zbita, jednak poszłabym bardziej w stronę budyniu. Bardzo dobrze się go rozsmarowuje, przez tą dziwną konsystencje jest na prawdę bardzo wydajny. Nadmiar nie roluje się ani nie wałkuje, jednak trzeba go  wmasować bo inaczej kiepsko to widzę. Wchłania się średni - jeśli nałożycie go w racjonalnych dawkach wystarczy parę chwil, jednak jeśli przesadzicie i poniesie was fantazja... cóż... będzie fantastycznie ciężko. Po wchłonięciu pozostawia tłustą warstwę - jednak jako anty fant tłustych warstw parafinowych chcę PODKREŚLIĆ że nie jest to film jak przy typowych masłach parafinowych, nie drażni nie jest uciążliwy, nie przeszkadza w funkcjonowaniu. Jest wyczuwalne to że się nawilżacie. 
Jeśli zaś chodzi o działanie, to ja jestem z niego bardzo zadowolona, nawilża, odżywia i nie spowodował żadnych anty działań. Pomógł mi zaleczyć parę nieprzyjemnych przesuszeń i nie podrażniał nawet przy świeżych skaleczeniach ( jak człowiek siedzi w ogródku na drzewie to zawsze się czegoś dorobi). 
Podsumowując: Droga Mamo podarowałaś mi na prawdę dobrego śmierdziuszka o bardzo, bardzo wydajnym żywocie. 
Ocena: mocne 8 - szkoda że nie ma cię w moim pięknym kraju 
Cena: okolice 3 euro.
Skład: Aqua, Glicine Soja Oil*, Glycerin, Alcohol*, Cetyl Acohol, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Macadamia Ternifolia Seed Oil*, Butyrospermum Parkii Butter*, Theobroma Cacao Butter*, Olea Europaea Oil*, Xanthan Gum, Calendula Officinalis Extract*, Prunus Amygdalus Dulcis Extract*, Rosa Damascena Flower Water*, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Parfum**, Limonene**, Benzyl Salicylate**, Linalool**, Citral**.
**from natural essential oils
 

wtorek, 11 lutego 2014

Czekoladowy budyń jako peeling?

Witajcie!
Dziś o zaskoczeniu jakie mnie spotkało przy pewnym peelingu.



Od producenta:
* Delikatnie myje i masuje skórę.
* Złuszcza zrogowaciałą warstwę naskórka.
* Pobudza krążenie dotleniając komórki skóry.
* Przywraca skórze naturalną gładkość i miękkość.


Moja opinia: 
Muszę przyznać że ten peeling kupiłam z pewną dozą niedowierzania. Jak wiecie nie znalazłam jeszcze gotowego peelingu, który zadowoliłby mnie w 100%. Z tym podejściem zaadoptowałam ten peeling. Kosmetyki tej marki przeważnie lubię, a dodajmy do tego ten napis "czekoladowy" i jak tu się oprzeć? Ale koniec z laniem wody przejdźmy do konkretów. 
Po odkręceniu wieczka mamy folię zabezpieczającą - czyli to co jest koniecznie dla pewności że nikt nie grzebał w naszym kosmetyku. Zaskakującym jest to że zapach tego peelingu nie jest toksyczno - duszący! Fakt to nie jest czysta nuta czekolady, ale zapach jest przyjemny i nie chce się od niego uciekać po kolejnym użyciu. Jak dla mnie to duży plus po tym jak się sparzyłam na czekoladowo-pistacjowym peelingu. Zapach jest lekko wyczuwalny po zabiegu, ale szybko się ulatnia. Konsystencja chyba jeszcze bardziej zaskakuje, peeling przypomina mi budyń. Z nazwy jest to peeling gruboziarnisty ale jak dla mnie jest dużo małych drobinek, a dużych raczej człowiek nie uraczy.

Dużo małych drobinek, konsystencja jak budyń i co to nam daje? A no niestety przez to peeling traci odrobinę na swojej wydajności. Ale jak dla mnie to te małe drobinki bardzo dobrze ścierają! Przyznaje to był szok jak te małe kruszynki poradziły sobie z moimi wrastającymi włoskami. Drobinki nie rozpuszczają się tak szybko jak te z w peelingach Perfecty, co daje mam dłuższą przyjemność pozbywania się martwego naskórka.
Ładnie pachnący peeling, w praktycznym opakowaniu, który naprawdę świetnie sobie radzi ze swoim głównym zadaniem a na dodatek jest bez parafiny!
 Czego można chcieć więcej za taką cenę?

Ocena: 
Cena: od 10 do 13 zł
Skład: Aqua (Water), Cocamidoropyl Betaine, Polyethylene, Coco Glucoside, Juglans Regia (Walnut) Shell Powder, Cocamide DEA, Acrylates/C10-30 ALKRYL Acrylate Crosspolymer, Perfum (Fragrance), Sodium Cocoabutteramphoacetate, Propylene Glycol, Diazolidiny Urea, Methylparaben, Propylparaben, Propylparaben, Sodium Hydroxide.


ZIAJAmasłokakaowe-czekoladowypeelingmyjącygruboziarnistytopreparatkosmetycznyłączącywsobieaktywnośćpeelingującazhydromasażem.Jegoefektywnedziałaniezapewnianieregularnekształtyzawartychwpreparaciemikrogranulek.SkuteczniepotwierdzonedziałanieZIAJAmasłokakaowe-czekoladowypeelingmyjącygruboziarnistyto:Delikatnemycieimasowanieskórywtrakcieużyciamasła.Preparatskuteczniezłuszczazrogowaciałąmartwąwarstwęnaskórka.Następujepobudzaniekrążeniaorazdotlenieniekomórekskóry.Pozastosowaniupreparatuskóraponowniezyskujenaturalnągładkośćimiękkość.

Źródło:http://bialastokrotka.com.pl/ziaja-zaklad-produkcji-lekow-ziaja-maslo-kakaowe-czekoladowy-peeling-myjacy-gruboziarnisty-p-371.html
Copyright©bialastokrotka.com.pl

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Trochę Azji w naszym domu

Witajcie!
Styczeń jakoś nie sprzyja mi z postami. Ale nie poddaje się!


 Będąc w odwiedzinach u rodziny przy okazji zerknęłam co tam za cudeńka kosmetyczne mają. Z błogosławieństwem od właścicieli (za obiad, lub dwa) mogłam się wysmarować tym co mi w oko wpadło. Muszę przyznać że z chęciom połasiłam się na skosztowanie tajemniczej Azji. 
Moja bratowa to istny świr jeśli chodzi o peelingi i bardzo często jest w posiadaniu takich cudeniek, o których mi zupełnie się nie śniło. Bardzo przypadło mi do gustu opakowanie. Ten żółto - pomarańczowy przemawia do mojej duszy! Świrów daltonistycznych takich jak ja zawsze ciągnie do oczorażących opakowań.

Od producenta:
 Ujędrniający peeling do ciała wykorzystuje niezwykłe właściwości roślin rytualnych Azji – aktywnie nawilża, ujędrnia i uelastycznia skórę. Ciało odzyskuje niezwykłą miękkość, gładkość i sprężystość. 
Orientalny, intensywny i pobudzający aromat mleczka poprawia samopoczucie, aktywizuje i dodaje energii.
Zawiera bio olejek makadamia – naturalne źródło jędrnej skóry. O piękno Twojej skóry zadbają imbir i kardamon – znane z właściwości pobudzających, przyspieszających przemianę materii, wspomagających spalanie tkanki tłuszczowej, oczyszczających z toksyn. 
Twoja skóra odzyska niezwykłą miękkość, gładkość i właściwe nawilżenie. 
Moja opinia:
Oh nawet sobie nie wyobrażacie jakie rozczarowanie mnie dopadło jak tylko powąchałam ten peeling. Dobrze że wanna była mała bo jak bum cyk cyk utopiłabym się w swoim żalu. Ten peeling pachnie mi jak pewien nie przyjemniaczek, o którym mogliście czytać tutaj. Od kiedy mój nos poczuł tą sztuczną woń patrzyłam na sam peeling z przymrużeniem oka. Peeling ma typową jak dla cukrowych zdzieraków konsystencje. Wielkość drobinek również jest tradycyjna (zupełnie jak ten w cukierniczce ). Oczywiście nie mogło zabraknąć parafiny.  Nie będę się rozpisywać, bo nie ma co bajek opowiadać. Śmierdzi mi, ma parafinę, drobinki cukru szybko się rozpuszczają, jego wydajność jest średnia. The End. 
Ocena: 3/10 
Skład: Sucrose, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Petrolatum, Silica, Peg-40/45 Hydrogenated Castor Oil, Caprylic/Capric Trigliceride, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Elettaria Cardamomum (Cardamom) Extract, Zingiber Officinalis (Ginger) Root Extract, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalene, Ascorbyl Palmitate, Propylene Glycol, Glycerin, Parfum (Fragrance), Benzyl Salicylate, Ci 4700 (D&C Yellow 11).

Od producenta:  
Ujędrniający mus do ciała wykorzystuje niezwykłe właściwości roślin rytualnych Azji - aktywnie nawilża, ujędrnia i uelastycznia skórę. Ciało odzyskuje niezwykłą miękkość, gładkość i sprężystość. 
Orientalny, intensywny i pobudzający aromat musu poprawia samopoczucie, aktywizuje i dodaje energii. O piękno twojej skóry zadbają imbir i kardamon - znane z właściwości pobudzających, przyśpieszających przemianę materii, wspomagających spalanie tkanki tłuszczowej, oczyszczających z toksyn.




Moje zdanie:
Tu zapach tak bardzo nie zaatakował mojego nosa. Wydaje mi się że woń jest delikatniejsza i mniej sztuczna. Jeśli chodzi o konsystencje, to nie jest to do końca mus. Ja bardziej obstawiałabym krem. Ale czy to mus czy to krem to i tak bardzo dobrze się rozprowadza, szybko się wchłania. Na ciele nie uraczymy jego zapachu. Dzięki wszystkiemu co dobre na tym świecie, krem nie pozostawia oblepiającego filtru na skórze <jupi!>. Całkiem nieźle nawilża, skóra nie krzyczała o dodatkowe smarowidła. Sprawdzając czy nadaje się do zadań specjalnych, nałożyłam go na stopy... Mus nie mus sprawdza się jedynie do skóry nie wymagającej wiele (stopy nie były nim zachwycone). Spytałam bratowej czy spełnia się obietnica producenta o ujędrnieniu - Zgadnijcie co?
Zerkając na skład obstawiam że może poprawić koloryt skóry i wygładzić ją.
Nie będę narzekać bo mi smarowidło mi się spodobało i może kiedyś sobie takie sprawie
Ocena:  7/10
Skład: Aque, Caprylic / capric Trigleceride, Butyrosoermum Parkii, Glicerin, Glyceryl Stearate, Isononyl Isononanoate, Cyclopentasiloxane, Cetearyl Alcohol, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Zingiber Officinalis Root Extract, Elettaria Cardamomum Extract, Potassium Cetyl Phosphate, Allantoin, Propylene, Glycol, Ammonium Acrylyldimethyltaurate/ VP Copolymer,Disidium EDTA, Citiric Acid, Phenoxyethanol, Ethylexlglycerin, DMDM Hydantoin, Perfum, Coumarin, Linalool, Limonene, Benzyl Salicylate.

Cena obu produktów wacha się od 15 do 20 zł. 
*Wybaczcie kolorystkę zdjęć, ale tutaj karta graficzna lubi sobie eksperymentować. 

niedziela, 22 grudnia 2013

Tuż przed świętami o peelingu, który sprawi że będziesz pływać w oleju!

Witajcie!
Jako że postów świątecznych jest od groma- a ja biorę z tego co najlepsze i nic nie daje w zamian ;)
Dlatego u mnie nie będzie świątecznych porady tylko typowa recenzja! 
A zaczęło się tak...
Macie czasem tak, że w chodzicie do sklepu bierzecie pierwszy lepszy produkt z półki i idziecie do kasy. Wiem, wydaje się to nie realne, ale czasem dopada mnie niemoc zakupowa. Ot wolałabym siedzieć w domu w kocowym kokonie i czytać jak ten zły chłoptaś sztyletuje pół wioski. Niestety bywa tak, że czasem musimy wyjść i kupić to czy tamo czy tryliald innych rzeczy. W taki właśnie dzień stałam się posiadaczką owego peelingu.

Od producenta: 
Peeling do ciała SPA VINTAGE BODY OIL zawiera masło shea, które jest nośnikiem wielu cennych składników odżywczych i działa nawilżająco na skórę. Olej migdałowy odżywia, wygładza, uelastycznia skórę. Prowitamina B5 zmniejsza utratę wody przez naskórek i skutecznie nawilża skórę, nadając jej miękkość i elastyczność. Kryształki cukru oraz drobne kawałki z łupin orzecha ścierają wierzchnią warstwę naskórka, głównie obumarłe komórki, co powoduje pobudzenie skóry do szybszego wzrostu i odnowy oraz wzmacnia elastyczność warstw głębszych. Peeling mechaniczny pobudza mikrokrążenie skórne i dotlenia skórę.

Moje zdanie:
Mamy pancerne opakowanie, które jest ozdobione słabej jakości grafiką. Za to mamy dość przejrzyste zapewnienia producenta i skład. Chwali się chociaż za to. Peeling oczywiście jest zabezpieczony sreberkiem, które niestety nie uchroni Cię przed tym aby płynna część peelingu nie wypływała. Moja torebka pływała w parafinie (może potrzebowała natłuszczenia?) czego nie mogę zapomnieć. FUJ x2! Zapach peelingu nie jest intensywny ale mnie przeszkadzał - jakiś taki nijaki, żeby nie powiedzieć czegoś gorszego. Peelinguje raczej słabiutko, a tego tajemniczego orzeszka podejrzewałam o zamianę z cynamonem, ale sprawdzając skład widać jakiegoś orzeszka- odmiana nie wiem czy literówka czy na prawdę taki gatunek istnieje(?) Wydajność jego jest racza słaba, a po wybraniu cukrowej masy z pudełka nadal cieknie parafinka- jest to mniej więcej w stylu niewysychającego źródła.
Na szczęście zużył się szybko, bo nie lubię czuj się jak sardynka w tłuszczy wieloryba. Trzy razy na nie! Odpadasz...


Ocena: 1/10 - za niezniszczalny plastik.
Cena: okolice 10 zł
Skład: Sucrose, Paraffinum Liquidum, Silica, Parfum, Juglans Regina, Butyrosperum Parki Butter, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet almond ) Oil, Panthenol, Citral, D-Limonene, Linanool, CI 47000, CI 61565, CI 26100.

środa, 11 grudnia 2013

Moje trzy gorsze o wygładzającym peelingu Perfecty

Witajcie :) 
Jak nie pisałam to nie pisałam, a teraz szaleje jak dzika kuna w agreście. Ale pewnie znacie ten stan gdy egzaminy tuż tuż (już w sobotę) a wam się nic nie chce i nagle odkrywacie że macie trochę ("trochę" w stylu multum) zaległych produktów do recenzji. Dlatego też zaprzęgłam kisiel do kubka i parę małych skromnych recenzji się spłodzi. 


Od producenta: 
Dynamicznie oczyszczający peeling cukrowy do ciała o właściwościach złuszczających i wygładzających. Zawiera naturalne kryształki cukru, które usuwając martwe komórki naskórka, idealnie wygładzają powierzchnię skóry i niwelują wszelkie niedoskonałości. Ponadto, olejek ze słodkich migdałów łagodzi podrażnienia, doskonale zmiękcza, odżywia i regeneruje skórę.
Peeling regulując mikrokrążenie w skórze, przeciwdziała cellulitowi, a apetyczny zapach marcepanu poprawia nastrój i działa relaksująco. 

Moja opinia: 
Jest to typowy peeling drogeryjny, jest niezły ale mnie nie zachwycił. Ot taki cudaczek z cukrem polany parafiną. Nie, nie mówię że jest zły! 
Podoba mi się opakowanie, zdecydowanie wytrzymałe - nie łamie się, przetrwało parę ciężkich upadków i lotów po łazience. Dodatkowo peeling jest zabezpieczony folią, czyli to co my blogerki lubimy najbardziej. Ta pewność że jestem pierwszą osobą dotykającą tego kosmetyku- Ah! Nieźle sprawdza się jeśli chodzi o wydajność produktu, gdyż peeling jest mocno "zbity". Pachnie ładnie, słodko przy czym jego słodkość nie jest dusząca i męcząca. Zapach potrafi pozostać z nami na trochę po kąpieli. 
Jeśli chodzi o jego ostrość to jak dla mnie jest ona średnia - ja lubię mocne zdzieraki gdyż mam problemy z wrastającymi włoskami. Tutaj czuje że drobinki cukru coś usuwają jednak dla mnie to ciut za mało. Ale jeśli nie jesteście wymagające to ten peeling na prawdę sobie radzi. 
A co obietnic producenta to: są drobinki jest złuszczanie i wygładzanie (ta parafina z paroma innymi składnikami sprawdza się). Jest apetyczny zapach marcepanu i może poprawić nastrój- o taka chwila dla Nas. Ale nie przesadzajmy z tym mikrokrążeniem i cellulitem - nie spodziewajmy się że żylaki i cellulit znikną za jego sprawą.
To naprawdę przyzwoity peeling w porównaniu do tego co obecnie gości w mojej łazience.


Ocena: 6/10
Cena: od 16-20 zł
Skład: Paraffin Liquidum, Sucrose, Silica, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Prunus Armeniaca Seed Powder, Juglans Regia, Shell Powder, Prunus Amygdalus Dulcis Shell Poweder, Parfum, Carthamus Tinctorius Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Tocopheryl Acetate, Ascorbyl Palmitate, Linoleic Acid, Sodium Propylparaben.

 

środa, 13 listopada 2013

Sweet sweet bublu

Witajcie :)
Po dłuższej przerwie pojawiam się z recenzją. 
Przy okazji chciałam powitać wszystkich nowych czytelników, a także podziękować za rekordową liczbę wyświetleń poprzedniego posta. 
Cześć i czołem, and Dziękuje. 





Od producenta:
Słodka uczta dla ciała i zmysłów! Wyjątkowy kosmetyk o niezwykle gęstej, aksamitnej konsystencji i kuszącym zapachu został stworzony do mycia i pielęgnacji ciała, dla osób, które cenią produkty naturalne i lubią pozwalać sobie na chwile przyjemności.
Specjalnie opracowana, bogata receptura na bazie ciemnej czekolady i orzechów pistacji wspomaga wyszczuplanie oraz odżywia i doskonale wygładza ciało, a kryształki cukru usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka, poprawiając mikrokrążenie i jędrność skóry. Regularne stosowanie Czekoladowego peelingu do ciała zapewnia uczucie wypielęgnowanej i jedwabiście gładkiej skóry, a zniewalająco słodki zapach dodaje energii i wyraźnie poprawia nastrój.  

Moje zdanie: 
Skusiłam się na niego przez pistacje. Uwielbiam je pod każdą postacią. Niestety zapachowo peeling raczej trafia w kakao do ciasta niż czekolada/pistacja. 
Jego konsystencja również odrobinę rozczarowuje, gdyż peeling uwielbia spływać/zlatywać/uciekać. Ma za to dużo, sporych drobinek, które szybko się rozpuszczają albo obsuwają się z ciała. Mimo wielkości jak i ilości drobinek peeling jest raczej słabym zdzierakiem. Jego konsystencja i drobinki biorące nogi za pas, sprawiają że jest baaaardzo słabo wydajnym produktem. Z drugiej strony nie wiem czy chciałabym mieć tak słodko pachnący produkt na dużej. Mimo tego że pachnie jak kakao do ciasta, jest to nuta bardzo słodka wręcz dusząca. Krótkie używanie pozostawia miłe wspomnienia ale dłuższy okres czasu mógłby być męczarnią.
Zaskoczył mnie jednak pod innym względem a mianowicie barwi skórę! Pozostawia lekko brązowy film, który nie zawsze chce się zmyć( np. żel z Isany odmówił współpracy) Ciekawe rozwiązanie na lato, ale ja ani nie lubię samoopalacza ani innej wersji sztucznej opalenizny. 
Jest to zdecydowanie delikatny peeling, który słodko pachnie i barwi skórę.


Ocena: 4/10
Cena: 12-14 zł
Skład: Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Sucrose, Sodium Chloride, Peg-40/45 Hydrogenated Castor Oil, Petrolatum, Caprylic / Capric Triglyceride, Silica, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Powder, Propylene Glycol, Pistacia Vera Seed Extract, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Peg-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Inulin Lauryl Carbamate, Parfum (Fragrance), Benzyl Benzoate, Caramel Colour E150d, Ci 16255.

czwartek, 6 czerwca 2013

Waniliowy szok z Avon naturals

 Witajcie :)
Nareszcie znalazłam dłuższą chwile niż na szybki wpis na fb bloga. Mam wrażenie że czas ucieka mi przez palce i mimo że staram się zaglądać tutaj i śledzić wasze blogi to jakoś nie potrafię wygospadarować chwili w ciągu dnia na napisanie recenzji. A gdy wieczorem między notatkami a snem mam chwilę przerwy jakoś zupełnie w tedy nie myślę o pisaniu tylko o tym jakby to fajnie było poleżeć na plaży w słońcu... Eh...
Obawiam się że czerwiec będzie podobny do maja pod względem mojej aktywności. 


 

Od producenta: Scrub do ciała Wanillia: Z masłem shea, proteinami mleka i witaminą E. Pozostawia skórę miękką i gładką.

Moje trzy grosze: Akurat tu producent nie wymyślił cudownej opowieści o tym jak to owy produkt zdziała cuda- a szkoda. Lubie je czytać, gdyż dzięki temu zwiększa mi się zasób synonimów. 
Ale czy to zdanie czy też epopeja- zjadę coś o co można się przyczepić :)
Owe cudowne składniki odżywcze znajdują się na szaruśkim końcu składu, gdzie ich działania nie uraczymy w żadnym wypadku. 
Przejdźmy do samego kosmetyku. Scrab pięknie pachnie wanilią dzięki czemu nakładanie go na siebie jest niesamowicie przyjemnym zajęciem. Niestety drobinek w tej kremowej konsystencji jest tak mało wiele jak  masła shea. Na dodatek nie mają szansy zrobić nic z naszą skóra gdyż po na prawdę krótkiej chwili rozpuszczając się. Moim skromnym zdaniem tym produktem nie mamy szansy usunąć cały zrogowaciały naskórek- jest na to za delikatny. Z taką konsystencją nadałby się raczej do bardziej wrażliwych części ciała.
Ogólnie rzecz ujmując jestem nim całkowicie rozczarowana. Już peelingi Joanny są skuteczniejsze.
Do tego można jeszcze dodać bardzo często spotykające zjawisko jakim jest podejrzana data ważności produktu. Moja siostra odebrała go od konsultantki 2 tygodnie przed upływem tego terminu, ale bardzo często zdarza się tak że kosmetyki avonu są już przeterminowane. 
 Jestem rozczarowana produktem całkowicie na dodatek kolejny raz marka Avon mnie do siebie zniechęciła datą ważności. 

A może was też spotyka takie przykre rozczarowanie ze strony marki Avon?

Ocena: 2/10 za zapach i opakowanie
Cena: ok. 10 zł w promocji. 

wtorek, 21 maja 2013

Peeling cukrowy w minute

Witajcie :)
Jak wspomniałam w poprzednim poście zdarza mi czasem robić peelingi samodzielnie. Jest to jednak zjawisko w ostatnim czasie dość rzadkie gdyż cierpię na chroniczny brak czasu.
No ale sprężyłam się i pogrzebałam w szafkach co zaowocowało Peelingiem Do Stóp z Cukru i Cynamonu.
Przepis:
- 1 łyżka cynamonu
-2 łyżki cukru
-3 łyżki oliwy z oliwek

Jak można zauważyć peeling łatwo się przyrządza i nie wymaga to dużego nakładu pracy. 

Efekty?
Jest to typowy peeling cukrowy i sprawdza się dobrze. Nie wiem czy jest ostrzejszy od peelingu kawowego, gdyż owego nie próbowałam. Peeling kawowy dla mnie cuchnie, a szkoda bo jak czytam o jego efektach to aż mnie boli. Tak to już jest że kawę pije hektolitrami ale peeling to niech się trzyma daleko od mego nosa.
No ale powróćmy do naszego peelingu cukrowo - cynamonowego.
Peeling może być stosowany zarówna na stopach jak i na ciele. Jednakże uważałabym w delikatniejszych partiach. Ja sobie resztkę wykorzystałam na zniszczone dłonie i dorobiłam się mocnego zaczerwienienia.
Po peelingu miałam ładne, miękkie stópki. Na dodatek pachniały iście cudnie!Wydaje mi się również że koloryt skóry się poprawił- ale akurat tego efektu na stopach nie wymagałam ;)
Oliwa ładnie nawilżyła.
Czego można więcej chcieć? 


To tyle o moich domowym zdziaraku. Teraz przyszedł czas na podziękowania! 
Jako może wyczytałyście na fb profilu odnotowałam 100 obserwatorów! Jest to niezwykłe miłe! Bardzo dziękuje wszystkim obserwatorom i komentującym. To wielkie wyróżnienie!


 

wtorek, 14 maja 2013

Mango z Biedronki. Czy dobre?

Witajcie :) 
Dziś mam kolejną recenzje produktu z Biedronki. 
Nie tak dawno temu pokusiłam się na peeling do ciała, gdyż nie zawsze mam czas i ochotę tworzyć domowy specyfik, a że akurat byłam w biedronce i on też tam był, to pomyślałam a czemu nie?

Od producenta:
Peeling do ciała pachnący owocem mango dokładnie oczyszcza i wygładza powierzchnię skóry. Naturalne substancje peelingujące usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka. Skóra po użyciu preparatu jest gładka, czysta i promienna.
* Łupinki orzecha włoskiego – głęboko oczyszczają i peelingują skórę.
* Czarna porzeczka – delikatnie peelinguje i neutralizuje działanie wolnych rodników. Zawiera olej bogaty w kwasy Omega 6, który sprawia, że skóra jest młoda i promienna.
*  Ekstrakt z mango – chroni skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, aktywuje proces regeneracji, nawilża oraz zwiększa jej jędrność i elastyczność. Odżywia i rewitalizuje, poprawia ukrwienie i koloryt skóry..
*  Gliceryna – działa zmiękczająco, nawilżająco na skórę.


Moje zdanie:
Zacznę chyba od największego plusa tego peelingu- jest nim opakowanie! Pudełko z dość twardego plastiku przeżyło parę upadków z wysokości i nadal jest całe, co zalicza się do + gdyż zdarza mi się mieć problemy z maskami, peelingami po tym jak połamie niechcący pudełeczka.
Tak też wiecie że polubiłam pudełko, a co z produktem?
Produkt sam w sobie mnie nie zachwycił. Jak jedna z wielu spodziewałam się czegoś lepszego? Mocniejszego? Peeling miał dość sztuczny zapach, i na szczęście szybko ulotny. Na dodatek konsystencja była nazbyt leista, przez co większe drobinki lubiły spływać i uciekać hen daleko... Co za tym idzie kiepsko zdzierał i był mało wydajny. Ale żeby nie wypaść tak kiepsko peeling ten był zabezpieczony wieczkiem, co na pewno przypadło do gustu dziewczyną, które lubią wiedzieć że pierwsze otworzyły dany produkt.
Niestety jego skład również nie zachwyca. 
Podsumowując mamy delikatny szybko spływający o kiepskim zapachu peeling zamknięty w dobre pudelku, które służy mi do tworzenia domowych zdzieraków- ale o tym już w następnym wpisie :)

Cena: 7/8 zł?
Ocena: 5/10
Skład:


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...