Witajcie!
Dziś zaległa recenzja odżywki do włosów - mam trochę zaległości (znając życie nie nadrobię ich), lecz spróbuje co bym mogła sobie spojrzeć w oczy jak będę ściągać szkła kontaktowe.
Objadłam się chrupek dlatego recenzja nie jest górnolotna - obżarstwo śmieciowym żarciem zawsze wpływa na jakość naszego życia i pisania ;)
Od producenta:
Nowa odżywka Naturia powstała w oparciu o starannie dobrane składniki
naturalne, które pielęgnują włosy przetłuszczające się i normalne.
Dzięki zawartości pokrzywy, która działa antyłojotokowo i tonizująco
oraz zielonej herbaty, wykazującej silne właściwości przeciwzapalne i
wzmacniające, włosy są lekkie i pełne energii, stają się puszyste,
sprężyste i miłe w dotyku.
Moje zdanie:
Wiedziona ciekawością co siedzi w tych odżywkach, które bardzo często dostają "3 razy tak, przechodzisz dalej"- zakupiłam na początek wersję Mak i Bawełna, która nie ma co ukrywać przypadła mi do gustu mimo małych niedociągnięć. Nie zastanawiając się długo zakupiłam jej siostrę/kuzynkę/ciotkę czy jakie tam pokrewieństwo występuje między tymi odżywkami. Już przy pierwszych użyciach nie spodobała mi się.
Jakoś tak nijak wpływała na fale, nie dociążała włosów ale czasem zdarzało jej się posklejać co nie co. Niestety przy wersji z herbatą trzeba uważać ile nakłada się odżywki, chwila nieuwagi, kapkę za dużo i tragedia murowana! Ja jako człowiek robiący wszystko na ostatnią chwile zdecydowanie bardziej lubiłam wersję z makiem, gdyż tam można było lać i lać i lać.... i nic się nie działo.
Najbardziej w tej wersji nie lubiłam tego że przesuszała mi włosy i nijak nie wydobywała skrętu. Możliwe że powinnam o to obwiniać jej poprzedniczkę (wspomniana wyżej), a zielona herbata tylko podkreśliła tą Sahara co sobie wymodziłam - jednak winne zwaliłam na pokrzywę i herbatę i tego będę się trzymać.
Dodatkowo na drugi dzień po jej użyciu włosy były sztywne i nijak nie chciały się rozczesać.Odrobinę przypominały mi druciki i kabelki. Sklejone sztywne i matowe. (może gdyby były kolorowe to bym nie narzekała bo bym się nimi bawiła w "Rozbroić bobę" albo coś... a tak to kicha. Zero zabawy, zero radości)
Chwali się jej że jest bardzo wydajna (ciężko było mi ją zużyć), pachnie a la zielona herbata (kojarzy mi się z moimi stałymi perfumami za co duuuuży plus), włosy tuż po aplikacji są miękkie i łatwo się je rozczesuje.
Nie ma co ukrywać nie przypadła mi do gustu i na pewno po nią nie sięgnę. Mimo niewielkiej cenny nie ma sensu użerać się z odżywką która jest tak rzadka jak (chciałoby się powiedzieć coś innego) kisiel w 2 litrowym kubku. Masz ją? To uważaj spróbuje być na wszystkim w twoim domu.
Ocena: 4/10
Cena: od 5-7 zł
Skład: Aqua,
Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Stearalkonium Chloride, PEG-20
Stearate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Cetrimonium Chloride,
Isopropyl Alcohol, Panthenol, Urtica Dioica, Camellia Sinesis, Propylene
Glycol, Butylene Glycol, Citric Acid, Parfum, Citral, Geraniol, Hexyl
Cinnamal, Limonene, Linalool, DMDM Hydantoin,
Methylchloroisothiazolinone, Metylisothiazolinone

