Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maseczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maseczka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 czerwca 2015

Odmłodzenie z Eveline ?

Witajcie! 
Dziś moje szybciutkie spostrzeżenie na temat maseczki, na którą liczyłam. A raczej na jej efekt termiczny. Pamiętam że maseczka od Miron, była fantastyczne pod tym względem i znów zapragnęłam poczuć to ciepło bez późniejszego wysypu nie przyjacieli. 

źródło: http://drogerix.pl/
Od producenta: 
Innowacyjna maseczka termiczna to łagodna i prosta w użyciu alternatywa dla mikrodermabrazji, gabinetowego zabiegu odmładzająco-oczyszczającego. Przeznaczona jest dla każdego rodzaju cery, z wyjątkiem bardzo wrażliwej i naczynkowej. Dzięki unikalnej technologii termicznej aktywne składniki maseczki docierają głęboko do komórek skóry, przygotowując je na maksimum działań odmładzających.
Składniki aktywne: Koenzymy młodości Q10+R, glinka kaolinowa, koktajl kojący zawierający wyciąg z rumianku i zielonej herbaty.

Moje zdanie: 
Jestem zawiedziona to na czym mi najbardziej zależało czyli efekt temiczny -nawet podczas intesywnego masażu jest ledwo wyczuwalny. Lekkie ciepełko czuć jedynie  tuż po nałożeniu i podczas zmycia - kiedy maseczka ma kontakt z wodą i kiedy "trzemy" naszą skórę. Produkt to gęsta masa, z małymi drobinkami, o średniawym zapachu, fakt nie jest to zapach który przeszkadza.
 Jak dla mnie jest to zwyczajny peeling, a opis to czyste lanie wody producenta. Efekty są jak dla mnie są takie jak po przeciętnym peelingu. Dodatkowo minimalne zawężenie porów dzięki kaolinowi.

Ocena: 3/10
Cena:ok. 2.50 złSkład: peg-8, kaolin, zeolite, polyethylene, chamolilla recutita oil, methyl gluceth-20, polyacrylamid, c13-14 isoparaffin, laureth-7, camellia sinensis leaf, dimethicone, squalane, ubiquinone, edta, phenoxyethanol, methylparaben, butylparaben, ethylparaben, propylparaben

wtorek, 17 marca 2015

W trzech słowach o jogurtowej maseczce

Witam!
Jest już marzec - piękne słońce które motywuje człowieka do działania. Dzięki czemu, króciuteńka recenzja.  Dziś na tapecie kolejna maseczka z zagranicznej drogerii.

Od producenta: 
Rich and cream this Superdrug's Yoghurt Smoothie Mask is a blend of cocoa butter, vanilla and honey to deeply moisturise the skin and with dead sea clay, cleanse away any impurities.

Moja opinia:
Maseczka pięknie pachnie, można wąchać i wąchać. Konsystencja kremowa ale ciut bardziej zbita niż w tradycyjnych maseczka, doskonale się rozmasowuje.  Zastygając lekko naciąga skórę, jednak jest bardzo delikatnie. Zmywanie jej jest w lekko trudne, ciepła woda powoduje że się rozmazuje, więc polecam mieć pod ręką gąbeczkę - albo to ja już przywykłam do nich że nie wyobrażam sobie zmywania bez nich! 
A jak zachowuje się twarz tuż po zmyciu? Jest mega gładka - pewnie po części przyczynił się do tego wcześniejszy peeling. Skóra jest naciągnięta/ ściągnięta i w moim prywatnym odczuciu jest sucha. Przesuszone skórki nadal są widoczne, lekkie przebarwienia jakby mniej rzucają się w oczy. Nadmiar sebum ściągnięty. 
To przyjemna maseczką, której cudowny zapach zostaje z człowiekiem na całkiem niezły kawałek czasu, jednak szału nie czyni. Myślę że jest wara swojej ceny i zawsze warto spróbować czegoś nowego. Nie wyróżnia się wybitnie nad innymi koleżankami z drogerii.
Ocena: 5/10
Cena: 1 £
Skład:

wtorek, 7 października 2014

Kiedy miałam ochotę na odrobinę ciepła...

Witajcie! 
Dziś o maseczce, której na pewno nie zapomnę i nie kupię ponownie, mimo przyjemnej szaty graficznej jak i ceny. 

Od producenta:
Synergen maseczka termoaktywna oczyszcza pory, ożywia skórę twarzy i przyjemnie ją rozgrzewa. Maseczka termoaktywna rozgrzewa się po nałożeniu na wilgotną skórę. Cera zyskuje świeży i gładki wygląd.

Moja opinia:
Kupiłam ją na wyprzedaży w Rossmanie, bo kosztowała grosze a chciałam sprawdzić czy może minimalnie wpłynie na moją cerę. Niestety nie przypadła mi do gustu.
Po pierwsze, tuż po otwarciu mamy bardzo specyficzną konsystencję produktu. Zbita, biała masa. Ostatnio miałam szczęście do rozwarstwionych popsutych kosmetyków, więc obstawiałam że tę też szlag trafił. Próbowałam zorientować się czy może niebywała promocja nie była spowodowana końcem daty ważności, jednak żadnej daty nie odnalazłam na opakowaniu. 
Na szczęście jest internet i wasze recenzje. Okazuje że się że to normalna konsystencja dla tej maseczki. Dopiero pod wpływem ciepła staje się plastyczna, dzięki czemu możemy spokojnie nałożyć ją na twarz. Opcja termoaktywności pojawia się jedynie przy nałożeniu i bardzo szybko znika. Oczywiście jeśli pokusimy się na masaż podczas zabiegu to efekt ciepła pozostanie z nami. 
Jeśli zaś chodzi o efekty, to niestety ta maseczka nie zrobiła nic. Nie zauważyłam niczego pozytywnego, ani też negatywnego. 
Przyznaję że liczyłam na chwilę rozgrzania skóry, jednak zawiodłam się sromotnie. Bardzo dawno temu miałam maseczkę Mariona, która zdecydowanie lepiej radziła sobie z rozgrzewaniem. 
Maseczkę warto kupić jedynie na promocji, by się przekonać czy może u was nie sprawi jakieś delikatnej poprawy. Wydałam na nią nie całe dwa złocisze więc nie żałuję, ale na pewno nie sięgnę po nią ponownie. 
Ocena: 3/10
Cena: 2-3 zł
Skład: Glycerin, Zeolite, Butylene Glycol, Propylene Glycol, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Jojoba Esters, Citric Acid, Parfum, Tocopheryl Acetate, Panthenol, Aqua, Focul Vesiculosus Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Butylphenyl Methylpropional, Phenoxyethanol, CI 77007.

piątek, 1 sierpnia 2014

Jak wyglądało moje pierwsze spotkanie z czarnym mydłem?

Witajcie!
Właścicielką czarnego mydła z L'orient stałam się podczas wizyty w mydlarni z okazji Dnia Kobiet. Uzupełniałam swoje zapasy i przy okazji spróbować czegoś nowego.


Od producenta:
Savon Noirto czarne mydło w 100% naturalne, do stosowania na całym ciele i twarzy. Posiada właściwości dotleniające, nawilżające i oczyszczające. Poprawia napięcie skóry, a także jej koloryt. Ukoi podrażnienia i tonizuje. Zapewni detoks głębokich warstw skóry.  
Pozostawi skórę doskonale oczyszczoną, elastyczną i jedwabiście gładką jak nigdy dotąd. 

Moja opinia:  
Po pierwsze nie wiem dlaczego ale zapach tego kosmetyku strasznie mnie drażni. Przypomina mi dżem z dzikiej róży jaki jadłam u koleżanki w dzieciństwie. Dżem i ja nie lubiliśmy się za bardzo. Jak wąchałam produkt w mydlarni wydawał mi się delikatny i przyjemny, dopiero w domu podczas nakładania poczułam "GO". Jest zbyt mocny, duszący, momentalnie wywołuje u mnie ból głowy.  Zapach zapachem a jak z resztą? 
Konsystencja jest jak krówka ciągutka, glut. Średnio wypada przy łatwości wyciągania produktu z plastikowego słoiczka jak i przy nakładaniu go. Ze smutkiem muszę się przyznać iż byłam lewa jeśli chodzi o dozowanie go. Albo wyciągałam go za dużo ale zdecydowanie za mało. 




Przez gramaturę jak i zapach nie używałam go do ciała, również nie skusiłam się na codzienne nakładanie go na twarz. Potraktowałam go raczej maseczko/peeling enzymatyczny od czasu do czasu. Zdarzało się że podrażnił moje stany zapalne, lub jakieś super przesuszone skórki. Jednakże trzeb przyznać że pod względem oczyszczenia twarzy sprawdził się jak mało kto. Mocno naciąga (dla dociekliwych ściąga) skórę tak, że o lifting nie trzeba się martwić. W moim przypadku nie wystąpiły żadne przykre niespodzianki typu uczulenie, lub wysyp nieprzyjaciół. 
Jednak mam wątpliwości czy sięgnę po niego ponownie gdyż nie jest zbyt wydajny i ten zapaaaach. 
Ocena: 6
Cena: 28 zł
Skład: aqua, potassium olivate, glycerin, perfum, benzyl alcohol, geraniol, citronellol, benzyl salicylate.

środa, 2 lipca 2014

Maseczka błyskawicznie nawilżająca? Chyba błyskawicznie podpadająca!

Witajcie! 
Bez zbędnych tłumaczeń zapraszam was na recenzję maseczki, przed którą należy uciekać! A dlaczego? Poczytajcie a się przekonacie.


Od producenta:
Skoncentrowana formuła dająca maksymalne działanie.
Przeznaczona do cery suchej i normalnej, również wrażliwej i skłonnej do alergii.
Maseczka błyskawicznie nawilżająca z bioglinką białą:
- głęboko nawilża,
- skutecznie łagodzi podrażnienia i relaksuje,
- przywraca komfort zmęczonej i przesuszonej skórze,
- perfekcyjnie wygładza, niweluje szorstkość naskórka,
- uelastycznia skórę.

Moja opinia:
To ciężki orzech do zgryzienia jeśli chodzi o ocenę. Jednak na wstępnie proste i przyjemne fakty o tej maseczce. Jest jej bardzo dużo w opakowaniu - spokojne dwie aplikacje z szyją i dekoltem. Bardzo fajnie pachnie (przynajmniej dla mojego nosa), nakłada się ją bardzo przyjemne - idealna konsystencja. Ciut gorzej z jej zmyciem, jest odrobinę toporna w tej dziedzinie.  
A teraz mniej przyjemna część... Maseczka zaraz po nałożeniu zaczyna diabelnie szczypać. Jest to bardzo nie przyjemne i za pierwszym razem automatycznie ją zmyłam - pozostawiła skórę zaczerwienioną. Myślałam sobie że to po prostu złe połączenie z wcześniejszym mocnym peelingiem, dlatego postanowiłam spróbować za jakiś czas ponownie ją nałożyć. Nałożyłam ją i znów pojawiło się pieczenie, przemogłam się i pozostawiłam na chwilę. Pieczenie po chwili ustępuje jednak moim zdaniem nie było warto go znosić. Maseczkę pozostawiłam na 10 minut i zgadnijcie co? Nie zauważyłam niczego co by ta maseczka zrobiła z moją buzią. Może jedynie wygładziła odrobinę skórę. Jednak czy warto cierpieć tylko po to?

Ocena: 1!
Cena: okolice 3 zł
Skład: tutaj odsyłam was do Kosmetyki spostrzeżenia własne gdyż Kasia od razu przeprowadziła analizę :)

sobota, 31 maja 2014

Powiew wakacji od papaji z Balea?

Witajcie!
Dziś przełamuję trend na projekt denko i wrzucam kolejną recenzję :)
 
 
 
Od producenta:
Nawilżająca i odświeżająca maseczka do twarzy dostarcza skórze wilgoci, pomaga w regulacji wilgoci oraz poprawia nawilżanie skóry.  Działa zarówno jak maseczka oraz jak krem nawilżający do twarzy. 
Zawiera aloe vera, masło shea, które, które odżywiają skórę i chronią przed wysuszeniem. Owocowy wyciąg z owocu papji chronią skórę przed utratą wilgoci. 
Intensywna pielęgnacja każdej skóry - rozprowadzić równomiernie maseczkę na skórze twarzy, szyi i dekoltu, pozostawić na 10-15 minut, po czym usunąć wacikiem.
Opakowanie 2 szt wystarczy na 2 do 4 aplikacji
Stosować 1-2 razy w tygodniu wg potrzeby
Utrzymuje prawidłowe PH skóry.
 
 
 
 
 
 
 
Moje zdanie:
Pierwsze o czym koniecznie trzeba wspomnieć przy tej maseczce to jej kremowa konsystencja.Nie jeden krem, mógłby jej pozazdrościć, co ważniejsze jej konsystencja przekłada się na wydajność. Jestem zaskoczona ale to maleństwo posłużyło mi na 4 APLIKACJE!  Zapach lekko sztuczny ale nie drażniący, bardziej odświeżający,przywodzi na nos wakacje. Pozostaje z nami na czas aplikacji a także po zmyciu.  Po całkiem szybkim wchłonięciu się maseczki, pozostaje film, który się klei.
Jednak mam do niej mieszane uczucia, gdyż w okolicy nosa potrafiła mnie podrażnić. Wiem że swojego kinola nie lubię ale czy to znaczy że maseczka musi mu wyrządzać krzywdę? Co mnie zastanowiło, to nie mam tam żadnych stanów zapalnych, a skóra w tym rejonie nie jest jakoś super wrażliwa. Jeśli zaś chodzi o działanie to cóż... przyjemnie nawilża tuż po nałożeniu. Jednak efekt nie pozostaje na długo. Nie odnotowałam żadnych innych pozytywnych działań tej maseczki na mojej twarzy.
Jak dla mnie cudowna wydajność, która nie niesie za sobą nic.

Ocena: 3/10
Cena: okolice 3-4 zł
Skład: AQUA, GLYCERIN, ETHYLHEXYL ISONONANOATE, SORBITOL, BUTYLENE GLYCOL, CETEARYL ALCOHOL, DECYL OLEATE, GLYCERYL STEARATE CITRATE, HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL, ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, GLYCERYL STEARATE, HYDROLYZED WHEAT PROTEIN, PHENOXYETHANOL, SODIUM LACTATE, SODIUM PCA, PARFUM, XANTHAN GUM, CARBOMER, ETHYLHEXYLGLYCERIN, SODIUM HYDROXIDE, CARICA PAPAYA FRUIT EXTRACT, ALCOHOL, LIMONENE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, LINALOOL, CITRONELLOL, HEXYL CINNAMAL, POTASSIUM SORBATE, SODIUM BENZOATE, BENZYL SALICYLATE, FRUCTOSE, GLYCINE, ASCORBYL PALMITATE, INOSITOL, LACTIC ACID, NIACINAMIDE, UREA, GERANIOL, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, CITRIC ACID, SORBIC ACID, ASCORBIC ACID.

poniedziałek, 5 maja 2014

Jak głębokie może być "głębokie oczyszczanie" czyli maseczka L'biotica

Witajcie! 
Dziś kolejna recenzja maseczki, gdyż próbuje uszczuplić moje zapasy ale jakoś bardzo kiepsko mi to idzie. A na tapecie jeden z nowszych nabytków w moim zestawie kolekcjonerskim, o którym mogliście poczytać tutaj


Od producenta:
Maseczka głęboko oczyszczająca oparta została na zawartości aż 20% kaolinu (białej glinki) oraz 4% Avena sativa (płatów owsianych). Połączenie to pozwala uzyskać skórę idealnie oczyszczoną i matową.
Kaolin napina i wygładza cerę, likwiduje jej błyszczenie, nadając matowy wygląd. Dzięki delikatności działania, doskonale nadaje się również dla skóry suchej, pozbawionej elastyczności i witalności. Nie tylko bardzo skutecznie oczyszcza naskórek, ale także dba o jego mineralizację. Dodatkowo wykazuje działanie antyseptyczne.
Avena sativa pobudza ukrwienie skóry oraz posiada właściwości regenerująco-odżywcze. Doskonale łagodzi podrażnienia. Dzięki dużej zawartości cynku leczy niedoskonałości skóry. Zawarta w Avena sativa miedź napina skórę, a witaminy z grupy B zapobiegają jej pękaniu. Jest bogatym źródłem witaminy E, zapobiega powstawaniu przebarwień i nawilża skórę. Posiada właściwości przeciwzapalne i skutecznie łagodzi podrażnienia. 


Moje zdanie:
Swoją maseczkę pozyskałam dzięki koleżance, która dała mi znać że taka nowość pojawiła się w Naturze. Kim że jam jest by się oprzeć nowości? 
Jakkolwiek by do mnie nie trafiła, postanowiłam ją przetestować w dniach trudnych dla mej twarzy. Zawierzyłam w te głębokie oczyszczanie które bije po oczach na opakowaniu. 
Maseczka ma bardzo kremową konsystencje, dzięki czemu bardzo łato się ją nakłada. Zastyga w miarę szybko. Nie ściąga skóry jak typowa glinka, pod tym względem jest dużo delikatniejsza. Coś tam naciąga ale bez trudności z mówieniem. Zmywa się ją średnio łatwo - nie zbyt szybko ale też nie zbyt opornie. 
Co mnie zaskoczyło przy tej maseczce? Z pełną jawną, perfidną, świadomością nakładałam ją na stany zapalne. Spodziewałam się szczypania, pieczenia, jakiegoś bólu, ewentualnie wyparowania pryszcza lub połowy twarz. Jednak grubo się pomyliłam. Maseczka jedynie zaswędziała przy nałożeniu, później cisza. Efekty daje przyzwoite. Skóra na parę godzin ładnie zmatowiona, wągry jak i pory zdecydowanie zredukowane o parę rozmiarów. Stany zapalne lekko ususzone. Dodatkowo wyczuwa się niezłe przesuszenie skóry. 
Ps. Maseczka w przeciągu roku musiała zmienić skład, więc tych co wcześniej do siebie zraziła, mogą ponownie spróbować.  Dość sporo składników zostało wyrzuconych, a także parę zmieniło kolejność.
Gdy jednak już się na nią zdecydujecie miejcie gdzieś pod ręką jakiegoś dobrego nawilżacza. Jest konieczny po tej maseczce!

Ocena: 6/10
Cena: okolice 4 zł
Skład: Aqua, Kaolin, Alcohol Denat., Magnesium Aluminum Silicate,  Propylene Glycol, Cyclopentasiloxane, Diisostearoyl Polyglyceryl-3 Dimer Dilinoleate, Avena Sativa Extract,  Panthenol, Cyclomethicon PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin,   Methylisothiazolinone, Citric Acid, Parfum/ Fragrance, Limonene,

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Cudne małę drobinki orzecha w maseczce!

Witajcie!
Jako że dawno nie było recenzji maseczki, postanowiłam coś napisać w tym temacie. Zapraszam na recenzje :)

Od producenta:
Oczyści i złuszczy Twoją skórę dzięki olejkowi z avocado i granulkom orzecha włoskiego. Połączenie naturalnych składników delikatnie usuwa martwe komórki i głęboko nawilża skórę.

Moja opinia:
Przyznaje że po opisie spodziewałam się maseczki w stylu peel a tu takie zaskoczenie. Maseczka ma kremową konsystencje z drobinkami orzecha. Jak dla mnie ma przerażający perłowo - miętowy kolor (nie lubię perłowych kolorów) i dodatkowo nie pachnie najlepiej, al'a zdechły ogórek+krem dla dzieci. Tak widzą moje oczy i tak czuje mój nos, ale nie każdemu musi to przeszkadzać.
Ważniejsze jest jak działa.
Jako miłośnik bardzo ostrych peelingów muszę pochwalić maseczkę za te drobinki. Jak na maseczkę to są naprawdę ostre. Jak dla mnie to duży plus, ale nie każdy lubi taki brzytwy. Oczywiście pamiętajmy że to maseczka a nie peeling więc nie spodziewajmy się że nawet takie ostre drobinki orzecha wykonają robotę za dobry peeling. Jest ich po prostu za mało na to aby mogły w pełni zastąpić peeling. Maseczka fajne zastyga bez efektu ściągnięcia skóry jaki przeważnie towarzyszy glinką. Niestety dużo gorzej ją zmyć. Jest bardziej oporna na zmycie niż najbardziej zatwardziałe glinki. Co do efektu oczyszczającego to hym... nie jest on powalający, lecz muszę przyznać że można go i zobaczyć i poczuć. Nie zapchała mnie, nie podrażniła. Jak dla mnie to przyzwoita maseczka, którą warto wypróbować. Jeśli zaś chodzi o skład to szkoda oj wielka szkoda że większość cudności natury w śladowych ilościach a ma początku tylko orzeszki i mica, która odpowiada za ten perłowy blask kosmetyku. Ale pocieszać możemy się tymi emolientami.
Ja swoją maseczkę zakupiłam w Naturze, słyszałam również pogłoskę iż można spotkać je w Rossmanie (chociaż osobiście ich tam nie widziałam).
 O jej koleżance  z serii pisałam tutaj

Ocena: 5,5/10
Cena: poniżej 4 zł
Skład: Aqua, Bentonite, Glyceryl Stearate SE, Stearic Acid, Glycerin, Glycol Stearate, Juglanas Regia (Walnut) Shell Powder, Glyceryl Stearate, Coco-glucoside, Mica, PEG-100 Stearate, Cl 77891 (Titanium Dioxide), Xanthan Gum, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Parfum, Glucose, Persea Gratissma (Avocado) Oil, Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice, Camellia Sinesis (Green Tea) Leaf Extract, Panax Ginseng Root Extract, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Flower Extract, Lactoperoxidase, Glucosse Oxidase, Cl 42090 (Blue 1), Cl 19140 (Yellow 5)

piątek, 10 stycznia 2014

Tajemnicze serum od marki Björk

Witajcie! 
Zauważyłam iż jestem uzależniona od pozyskiwania nowych maseczek i jakoś tak zaczęły mi zalegać... wszędzie. Dlatego też spięłam cztery litery i zaczęłam się smarować. Tu trochę tam odrobinę a nóż coś dobrego się stanie.
 Nie powiem, efektowniej by było jakby znów powstał jakiś tag maseczkowy (gdyż na prawdę ciężko pozbywa się tego stosu). Ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma...

Od producenta: 
Serum zawiera kwas hialuronowy posiadający bardzo silne właściwości higroskopijne, które zapewniają efekt filmu ochronnego na powierzchni skóry. Kwas hialuronowy to naturalny składnik skóry o ultranawilżającym działaniu, biorący aktywny udział w procesach poprawiających jędrność, elastyczność redukujący wszelkie niedoskonałości. Ponadto, kwas reguluje przepływ substancji między komórkami i ma zdolność antyoksydacyjne.
Stosowanie
Serum zalecane jest do stosowania na noc. Należy nałożyć na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu. Zmyć rano wodą i nałożyć odpowiedni do cery krem.
Efekt
Skóra staje się wypoczęta, gładka, pory zmniejszone, a przy regularnym stosowaniu niedoskonałości wyeliminowane.
(informacje pochodzą ze strony http://www.cefarm24.pl/ gdyż ja swoje opakowanie pocięłam i niestety nie dało rady odczytać)

Moje zdanie:
Będąc przy okazji w drogerii po coś tam oczywiście rzuciło mi się w oczy jakieś nie znane mi opakowanie maseczek. Musiałam kupić kolejną maseczkę - co z tego że man już roczny zapas? To nadal za mało o... właśnie tą nowość ;) Skuszona tajemniczą marką, prawie że neonowym napisem "kwas" no i zdjęciem z top sto photshopa. Oczywiście przygarnęłam ją bo co innego miałam zrobić? Słaba uległa kobieta ze mnie, nie sposób obronić się przed tym cwanym markietingiem. 
Co do samej maseczki to... Ma postać żelu o delikatniej niebieskiej barwie, pachnie jak dobra, tania woda kolońska z targu. Przy pierwszym podejściu tu zaraz po nałożeniu twarz zaczęła mnie piec - eh poczułam się jak grzanka w tosterze. Zmyłam ją raz dwa. Pomyślałam że może to wypływ tego że wcześniej robiłam peeling kawitacyjny. Drugie podejście ją na jedynie na umytą buzie i co ciekawe pieczenie ustąpiło zaraz po nałożeniu a potem był spokój. Co do jej efektów to u mnie nie sprawdziła się jako nawilżacz, wręcz na odwrót mamy napiętą i suchą twarzyczkę. Co gorsza zapchała mnie na nosie! 
Cwany producent napisał że skóra będzie gładka i jest, ale najbardziej urzekł mnie tymi "wyeliminowanymi niedoskonałościami" możemy sobie wybrać co ta maseczka nam wyeliminuje a co nie.
Mam jeszcze jedną maseczkę od Björka, jestem ciekawa czy zadziała równie kiepsko jak ta. Zdecydowanie nie polecam tego tajemniczego produktu.

Ocena: 1/10
Cena: ok.2-3 zł
Skład:

czwartek, 2 stycznia 2014

Jogurt truskawkowy? Nie to Balea!

Witajcie!
Jak tam nastawienie w nowym roku? Ja zaczęłam go pracowicie - gdyż popadłam w wir porządków.
Dlatego dziś, skromna zaległa recenzja maseczki.

Od producenta: 
Maseczka nawilża i cera staje się aksamitna w dotyku. Wyciąg z truskawek rozpieszcza zmysły. Maseczka intensywnie odżywia i chroni przed wysuszeniem skóry. Pantenol łagodzi i nawilża. Chroni przed starzeniem się skóry.
Moje zdanie:
Otworzyłam to saszetkowy bajer i co? A tu jogurt truskawkowy Jagobella! Autentycznie ta maseczka pachnie, a także jej wygląda jak ten jogurt. O matko mało brakowało a bym ją zjadła.
Maseczka jest podziela, co bardzo lubię. Gdyż jedna przegródka wystarcza na wysmarowanie twarzy, szyi i dekoltu. Maseczka daje fajnyb efekt schłodzenia - idealnie nadaje się na lato. Dobrze się nakłada, nieźle się z nią siedzi, z wchłanianiem było ciut gorzej. Nie chciała się całą wchłonąć, w klepać też nie dałam rady. 
Efekt po maseczce zadowalając (minusów się nie doszukałam) odpręża, ładnie napina, wygładza, całkiem nieźle pozbywa się sebum, dobrze nawilża. Nie jest raczej efekt WOW ale ok. Z przyjemnością poproszę o taką na wakacje. 
Dla ciekawskich Świat Czarodziejki znalazła odpowiednik tej maseczki, który możemy spotkać w naszych drogeriach. Możecie poczytać jej recenzje porównawczą tutaj

Ocena: 7/10
Cena: ok 3 zł
Skład: AQUA · GLYCERIN · DECYL OLEATE · DICAPRYLYL CARBONATE · GLYCERYL STEARATE CITRATE · GLYCERYL STEARATE · BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER · CETEARYL ALCOHOL · PRUNUS AMYGDALUS DULCIS OIL · ZEA MAYS GERM OIL · TOCOPHERYL ACETATE · PHENOXYETHANOL · PANTHENOL · CARBOMER · XANTHAN GUM · PARFUM · ETHYLHEXYLGLYCERIN · WHEY PROTEIN · FRAGARIA VESCA FRUIT EXTRACT · SODIUM HYDROXIDE · DISODIUM EDTA · LECITHIN · ASCORBYL PALMITATE · PANTOLACTONE · GLYCERYL OLEATE · POTASSIUM SORBATE· SODIUM BENZOATE · LINALOOL · CITRIC ACID ·CI 16035 · CI 42090

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Ekspresowy ratunek dla dłoni - wykorzystaj to co leży i zalega na półce!

Witajcie! 
Jak mogliście już się zorientować jednym z moim ulubionych zajęć jest szukanie alternatywnego zastosowania rzeczy/produktów. Produkty spożywcze i kosmetyki to obecnie ulubiona dziedzina eksperymentowania. Dodajcie do tego moją niechęć do wyrzucania niezużytych kosmetyków (mimo iż potrafią być okropnymi bublami) i mamy pewność że znajdę sposób jakieś alternatywny sposób użycia.

W ten oto sposób przez eksperyment stworzył się duet do rąk. 
Peeling do stóp BeBauty + Maseczka Nawilżająca Evitte = Ekspresowy ratunek dla dłoni

Peeling był moim wielkim rozczarowaniem jeśli chodzi o pielęgnację stóp. Jako że do dłoni nie potrzebuję już tak mocnego zdzieraka jak do stóp, to tutaj ten peeling spisał się lepiej. Faktycznie dłonie najczęściej peelinguje tym samym zdzierakiem co ciało - taki zabieg przy okazji. Jednak peeling stał i czekał nie wiadomo na co, więc stwierdziłam czemu nie? 
Maseczka nawilżająca również leżała i leżała. Zraziła mnie do siebie tym tłustym filmem i nie mogłam się jakoś przekonać aby zużyć drugą saszetkę na twarz. Nie chciałam jej wyrzucić bo mimo iż nie kosztowała wiele to nie lubię marnować kosmetyków. Dlatego doszłam do wniosku że dlaczego mają nie skorzystać na tym moje dłonie? 
Okazało się że to połączenie było naprawdę niezłe. Zabieg przeprowadziłam po jakiś wyjątkowym parszywym zadaniu domowym, które doprowadziły moje dłonie do nieciekawego wyglądu. No i oczywiście że jak się dorobiłam lekko zmarnowanych dłoni to zaraz znajomi chcą się spotkać, rodzina się zlatuje i gdzie tu iść z takimi grabiami do ludzi?! 
No to pach, szybki peeling, który ładnie złuszczył przesuszony naskórek i wygładził to co pozostało. No to od razu nałożyłam nawilżającą maseczkę z parafiną. Maseczka ładnie podkreśliła efekt wygładzenia no i jak to parafina stworzyła efekt (sztucznego) mocnego nawilżenia. 
Jako produkty, które leżały i nie zachwycały, stwierdzam że całkiem dobrze spisały się w nowym wydaniu. 
W ten o to sposób zużyłam to co zalegało a i dłonie prezentowały się dobrze. 
Czy wy też zmieniacie docelowe zastosowanie kosmetyków?

poniedziałek, 18 listopada 2013

Maseczka na zniszczone paznokcie?

Witajcie :)
Dziś trochę o domowych sposobach i paznokciach.
Kładziemy maseczkę na twarz, włosy, dłonie i stopy. To dlaczego nie zrobić takiej maseczki na paznokcie? 
Jak zrobić domową maseczkę na zniszczone paznokcie?


Rzeczy, które potrzebujesz:
  • średniej wielkości ogórek
  • połówka cytryny
  • pół jabłka

1. Zetrzyj ogórek i jabłko na tarce. Użyj do tego drobnych oczek. Dzięki temu jabłko i ogórek puszczą więcej soku.
2. Wyciśnij sok z cytryny i dodaj do powstałej papki z jabłka i ogórka.  
3. Wymieszaj zawartość.
4. Teraz zanurz palce w maseczce. Wystarczy, jeśli zamoczysz tylko paznokcie lub całe opuszki. Trzymaj je w niej przez około 15-20 minut. Po tym czasie na pewno zauważysz efekt.

Co taka maseczka zdziała?

Ogórek - wzmocni i odżywki paznokcie. Sprawi że paznokcie będą lepień rosły i staną się mniej łamliwe. W połączeniu z cytryną pomoże w przebarwieniach.

Cytryna - zapobiega rozdwajaniu się płytki przy okazji utwardzi naszą płytkę. Nada zdrowego blasku nawet najbardziej matowym paznokciom. Sprawi aby skórki w okół paznokcia odżyły i były miękkie.
Jabłko -odżywia i nawilży płytkę paznokciową. Spowoduje że paznokieć zacznie szybciej rosnąć. Przy częstym stosowaniu wybieli płytkę paznokciową.


https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhBQQYc4fz5z_IO_SkS4skrEISu2-fIUPBkO_Loh0eyF0G1GKOIH9uDcTcGHKCXWpzhBTKyd_ApolOOJd0dlNe9jIPcNGMtP8ATW5X5hRL53XX1W0nxdtW0LnJWpQeEZFjlXf6HPB-aai8c/s640/paznokcie-cytryna.jpg
źródło:

 Ja jeszcze tego przepisu nie próbowałam ale w najbliższym czasie nałożę taką maseczkę na paznokcie. A może jest tu ktoś kto już próbował?

środa, 6 listopada 2013

Maseczka awaryjna za grosze.

Dawno nie było recenzji maseczki ;) 
Akurat to zaległa recenzja, która miała się pojawić w ostatni tydzień października. 
Mam nadzieje że w tym miesiącu uda mi się pisać regularnie i pobić rekord w postach! (Bardzo proszę o trzymanie kciuków). 



Od producenta:
Maska kaolinowa z glinką szarą do skóry mieszanej, tłustej, trądzikowej.
Zmniejsza widoczność rozszerzonych porów. Glinka szara oczyszczająca - zawiera siarkę, magnez, wapń oraz mangan, jest źródłem mikroelementów: głównie krzemu (około 45%), glinu (około 30%) i żelaza (około 2,5%), normalizuje pracę gruczołów łojowych. Kompleks proteinowo - cynkowy łączy właściwości antybakteryjne cynku i łagodzące protein. Zapobiega powstawaniu podrażnień, wywołanych nadmiernym gromadzeniem się sebum na powierzchni skóry. Reguluje proces keratynizacji naskórka oraz chroni przed nadmierną utratą wody. Skutecznie łagodzi podrażnienia skóry.
Prowitamina B5 aktywnie nawilża oraz skutecznie regeneruje podrażniony naskórek.
Alantoina, pochodna mocznika o doskonałych właściwościach kojących i osłaniających naskórek, skutecznie łagodzi podrażnienia oraz zmniejsza skłonność do ich powstawania.
2 - 3 razy w tygodniu nałożyć na skórę twarzy i szyi grubą warstwę maski. Zmyć letnią wodą po około 10 - 15 minutach.

Moje zdanie: 
Chyba każdy choć raz przeczytał opinię o tych maseczkach. Skuszona ceną i pozytywnymi komentarzami nie mogłam sobie odmówić jej zakupu, tak na spróbowanie. Zacznę może od tego, że dla mnie ilość tej maseczki starcza na jedną aplikacje. Oczywiście można  podzielić produkt na dwa, ale mam wrażenie że na ta druga aplikacja byłaby na ubogo. Ja wolałam nałożyć jedną porządną warstwę.  
Można spotkać się z opiniami, że ta maseczka nie oczyszcza. Jak dla mnie maseczka oczyszcza, tylko nie jest to całkowite oczyszczenie. Oceniłabym je na 80%, które jak dla mnie jest zadowalające za taką cenę. Fajnie matuje naskórek, delikatnie zmniejsza pory, zaskakujące również działa na zaczerwienienia. Mnie akurat nie podrażniła, za co chwała jej!
Jak dla mnie to taka maseczka zawsze powinna leżeć w pogotowiu na awaryjne sytuacje. Faktycznie to nie jest super naturalna glinka, która pozbywa się wszystkiego co nam nie miłe. Ale jak dla mnie to dobra maseczka w naprawdę przystępnej cenie. Godna polecenia i przetestowania!

Ocena: 7/10
Cena: 1.21 -1.50 zł
Skład: Aqua, Canola Oil, Cetearyl Ethylhexanoate, Kaolin, Octyldodecanol, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Cetyl Alcohol, Glycerin, Hydrogenated Coco-Glycerides, Polyacrylamide, C13-14 Isoparaffin, Laureth-7, Dimethicone, Titanium Dioxide, Saccharomyces/Zinc Ferment, Allantoin, Panthenol, Xanthan Gum, Propylene Glycol, Diazolidinyl Urea, Methylparaben, Propylparaben, Parfum, Buthylphenyl Methylpropional, Sodium Hydroxide.

niedziela, 20 października 2013

Owoce Natury- maseczka nawilżająca

Witajcie! 
Niedziela dobiega powoli końca i nie ma co się oszukiwać trzeba wypełnić obowiązki względem tagu :)
Od producenta: 
Nawilżająca maseczka do twarzy Evitte długotrwale nawilża, chroni przed wysuszeniem
Polecana do intensywnej pielęgnacji każdego rodzaju skóry, która potrzebuje skutecznego nawilżenia i ochrony przed wysuszeniem.
Dzięki zaawansowanej formule opartej na ekstraktach z melona i szyszek cyprysa zapewnia skórze optymalną i natychmiastową dawkę nawilżenia i odżywienia. Tworzy na jej powierzchni delikatny film ochronny, zabezpieczający przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych i utratą wilgoci. Przynosi prawdziwe ukojenie zmęczonej skórze. Dodatkowo opóźnia proces jej starzenie się.
Rezultat: długotrwale nawilżona i wygładzona skóra o świeżym, wypoczętym wyglądzie.

Moje zdanie: 
Miałam wrażenie że w saszetce jest niesamowicie dużo produktu, ale to tylko złudzie. Jedna aplikacja "zjadła" prawie 3/4 zawartości. Maseczka ma kremową konsystencje, koloru białego, dobrze się nakłada, ładnie pachnie.
Niestety przy nakładaniu w okolicach ropnych pryszczy szczypała niesamowicie. Żadnych innych podrażnień nie wywołała i mogę to zrzucić że akurat tam mogła być przerwana ciągłość skóry.
Po odczekaniu 20 minut wklepałam resztki maseczki, która oczywiście nie wchłonęła się cała. Niestety pozostawił tłusty film na skórze, dlatego też sięgnęłam po tonik. Po przemyciu buzi uderzyło mnie uczucie nawilżenia i jędrności skóry. Nie zapchała porów co bardzo mnie cieszy. Po tonizowaniu twarzy nie mogę ocenić czy również matowieje skórę.
 Przyjemna maseczka, która faktycznie dobrze nawilża. Szkoda tylko że pozostawia tłustym film.


Ocena: 5,5/10
Cena: 2,30 zł
Skład:

niedziela, 13 października 2013

Evelinie Łagodzące- kojące SOS dla twarzy!

Witajcie :)
Zamiast się edukować to ja się maseczkuję. No ale jak podjęłam się wyzwania to staram się chociaż wyrobić to minimum. A jak u was?

Od producenta: 
Maseczka do twarzy, szyi i dekoltu przynosi ulgę i ukojenie skórze suchej i zmęczonej. Redukuje zaczerwienienia i podrażnienia. Formuła z kompleksem antystresowym sprawia, że skóra staje się wypoczęta i promienieje blaskiem. Maseczka intensywnie nawilża, regeneruje oraz niweluje szorstkość i łuszczenie się naskórka.
Kompozycja skłądników aktywnych:
- koenzymy młodości Q10+R – zapewniają intensywną redukcję zmarszczek oraz zapobiegają powstawaniu nowych,
- masło aloe vera – przywraca skórze komfort, głęboko nawilża i odżywia skórę,
- olej z rumianku – łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia, aktywnie niwelując wszelkie objawy przesuszenia i zmęczenia skóry,
- koktajl witamin A, E, F – kompleksowo odżywia i regeneruje, przywracając skórze młodzieńczą jędrność i sprężystość,
- D - pantenol i alantoina – łagodzą podrażnienia oraz dbają o prawidłowy poziom nawilżenia.
Efekty: jedwabiście gładka, delikatna i odprężona skóra. 


Moje zdanie: 
Całkiem przyziemne opakowanie z ładnie pachnącą zawartością. Maseczka ma kremową konsystencje, którą bardzo fajnie się nakłada na twarz. Zaskoczyło mnie jednak to że siedząc z maseczką na buzi miałam uczucie że zaczyna ona spływać. Spłynąć nie spłynęła a przynajmniej lusterko nie odnotowało tego. Dodatkowo przy nakładaniu w okolicach stanów zapalnych (pryszcze ropne) może zamrowić. 
Oczywiście całość się nie wchłonęła i musiałam zmyć, ale jak ktoś lubi pobawić się to może ją zrolować. 
Co do efektów: nie zapchała mnie(!) skóra była miła w dotyku, delikatnie zmatowiona. Z łuszczenie nie poradziła sobie najlepiej a i promienny blask się nie ukazał - może to winna pochmurnego nieba? 
Zgodziłabym się że efekty, które producent podał (jak i ja) na zielonym tle się pojawiają. Tak te z barwnego opisu już nie bardzo. 
Zaskakująco że na początku składu faktycznie jest to o czym mówi producent! Szkoda że do tego mamy parę składników bez których dałoby się żyć.

Ocena: 4/10
Cena: 2-3 zł
Skład: będę leniwa i o to zdjęcie :) 


czwartek, 10 października 2013

Stara znajda BioAlga!

Witajcie!
 Dziś o maseczce, która znalazła się u mnie nie wiadomo skąd. No ale jak się już znalazła to trzeba ją zużyć. A nie znajdę lepszego czasu niż tag maseczkowy :)  
Zaległa recenzja maseczka tagu Maliny, odsłona pierwsza. 


  
http://www.rossnet.pl/
Od producenta:
Maseczka przeznaczona do pielęgnacji skóry suchej i normalnej. Dostarcza wiele niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania skóry składników odżywczych i regenerujących. Zawiera koncentrat: algi+Q10+R i zestaw witamin A, E, F, H’. Algi morskie są najbogatszym źródłem protein, witamin i mikroelementów. Regulują gospodarkę wodną w naskórku. Witaminy A, E, F , H’ odżywiają i skutecznie walczą z agresywnymi dla cery wolnymi rodnikami. Koenzym Q10+R - "eliksir młodości" jest najważniejszym źródłem energii dla komórek skóry i ważnym czynnikiem w procesie ich dotleniania i redukcji zmarszczek. Maseczka z algami morskimi i koenzymem Q10+R odżywia i wygładza skórę twarzy i szyi, zwiększa jej elastyczność i napięcie, opóźnia proces starzenia. Zastosowanie maseczki powoduje, że skóra osiąga wysoki stopień nawodnienia.


Moja opinia:
Maseczka ma kremową konsystencje o mało uwodzącym zapachu. No ale jak już powiedziało się A to i B też wypada. No to machnęłam szpachelką na twarz i czekałam, czekałam i dalej czekałam.... 
Maseczka nie wchłonęła się całkowicie dlatego zgodnie z instrukcją zmyłam tonikiem. Nie było podrażnień, nie było efektu WOW. Za to miałam zapchane pory, tłusty film i wrażenie że coś poszło nie tak. Owszem skóra była miła w dotyku, ale to dla mnie za mało.
Szybki zrzut okiem na skład i wszystko jasne. 
Niestety maseczka nie zrobiła na mnie wrażenia dlatego też nie będę się rozpisywała. Oczywiście jest też sporo dziewczyn, która ta maseczka przypasowała. Może to zasługa zmienionego składu? Ja niestety miałam ją ze starym składem. 
Jeśli macie ochotę zobaczyć jej wydanie w nowym składzie, a także w bardziej pozytywnym świetle to zapraszam do Arcelii.


Ocena:1/10 za te całe pole zaskórników!
Cena: ok. 1,70 zł
Skład: Aqua, Glycerin, Paraffinum Liquidum, Isopropyl Myristate, Polyacryamide, C 13-14 Isoparaffin, Laureth - 7, Butylene Glycol, Algae, Propylene Glycol, Lecithin, Carnitine, Ubiquinone, Polysorbate 20, Retinyl Palmitate, Tocopherol, Linoleic Acid, PABA, Peg-40 Hydrogenated Castor OIl, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben, Dimethicone, Xanthan gum, Perfume, EDTA.

PS Zdjęcie nie moje, gdyż w złości wyrzuciłam opakowanie zanim je uwieczniłam na karcie mojego aparatu.

czwartek, 3 października 2013

Podsumowanie akcji Maseczka idealna!

Witajcie! 
Abym mogła spokojnie rozpocząć październikowy tag maseczkowy, muszę rozliczyć się z poprzedniego.
Poniżej krótko na temat sześciu maseczek, które trafiły pod lupę.




1. Malwa- Tibetan Energy- Oczyszczająco -Normalizująca  - Bardzo delikatna maseczka, a raczej krem, który w piętnaście minut delikatnie oczyści cera z zanieczyszczeń. Kupiłam, wysmarowałam i żegnam. Ocena: 2,5/10 [tutaj]

2. Bielenda- Duet Granat- Oczyszcza i Nawilża - Bardzo dobrze go wspominam. Peeling lepszy niż maseczka, ale razem dają fajny efekt. Mam nadzieje że spotkam go ponownie na promocji, bym mogła się obkupić w ten duet. Ocena: 7/10 [tutaj]

3. Marion Spa- Nawilżająco- Odżywcza Maska W Płatku  - Nigdy więcej! Oblepiający film mnie dobił. Moja pierwsza maseczka "tego typu" więc może dla tego tak ostro ją oceniłam. Mimo to będzie mnie prześladować w koszmarach.  Ocena: 2/10 [tutaj]

4. Efektima -Claryfing Mask - Glinkowa Oczyszczająca - Dobra maseczka, którą na pewno wypróbuje ponownie w lecie. Szkoda tylko że cudne składniki aktywne tylko na papierku.  Ocena: 6/10 [tutaj]

5. Dax Cosmetics- Perfecta- Beauty Mask- Głęboko Nawilżająca - Zupełnie się na niej zawiodłam. To nie maseczka a krem ładnie pachnący, który zupełnie nie nawilża. Ocena: 3/10 [tutaj]

6. Bielenda- Eco Care- Glinka Zielona - Spełniła swoje zadanie, dobrze oczyszcza ale czegoś mi w niej zabrakło. Kolosalna cena sprawia że raczej po nią nie sięgnę. Ocena: 6/10 [tutaj]


Jak widać różne maseczki testowałam. Ideału nie znalazłam, ale za to wiem do których mogę powrócić. Najbliżej ideałowi Efektima -Glinka oczyszczająca, tuż za nią Bielenda z granatowym Duetem (to ten peeling). Mimo ze granatowy duet wyżej oceniony to sprawiedliwe muszę powiedzieć że tak wysoką notę uzyskał dzięki peelingowi. 
Dzięki maseczce Marion będę unikać materiałowych cudów. 
No i okazuje się że cena nie ma znaczenia. 

Na koniec chciałabym podziękować organizatorce Karolinie z  http://pasjekaroliny.blogspot.com/. Twoja akcja zmobilizowała mnie do działania i zmniejszyłam moje zapasy maseczek. No i oczywiście sprawiła mi wiele frajdy. Dziękuje Ci!
 

piątek, 27 września 2013

Głębokie nawilżenie dzięki maseczce Pefekty? Mit czy Prawda?

Witajcie! 
Czas na poszukiwania maseczki idealnej powoli dobiega końca. A ja z powodu mojego krótkiego urlopu od blogowania jestem odrobinę do tyłu. Chciałam skupić się na maseczkach oczyszczających, no ale niestety musiałam zredukować plany i dorzucić coś innego. Dlatego też zapraszam was na recenzje maseczki nawilżającej. 

zródło: wizaz.pl

 Od producenta: 
Maseczka na twarz, szyję i dekolt głęboko nawilżająca w saszetce.
Zawiera wyciąg z peruwiańskiego drzewa Tara, który wraz z czystym sokiem aloesowym gwarantuje głębokie i długotrwałe nawilżanie skóry. Esencja z kwiatu pomarańczy łagodzi podrażnienia, a kompleks witamin i aminokwasów odżywia komórki. Dzięki zawartości lipidów zbożowych maseczka znakomicie regeneruje skórę przywracając jej gładkość i wypoczęty wygląd.

Moje zdanie: 
Podzieliłam sobie maseczkę na pół i sporą warstwę położyłam na twarz. Z maseczką na twarzy zajęłam się malowaniem paznokci i co się okazało? Maseczka zaczęła delikatnie spływać tam gdzie warstwa była grubiej nałożona. Jak dla mnie to duży minus. 
Ale przejdźmy dalej. Po 20 minutach maseczka prawie całkowici się wchłonęła, a resztkę ściągnęłam wacikiem. Niestety rozczarowało mnie to szaszetkowe mazidło gdyż, po ściągnięciu okazało się że zapchała mi pory. Dodatkowo zamiast poczuć głębokie nawilżenie, czuje się jakbym zanurzyła twarz w parafinie i tak zastygła. Naszczęście nie podrażniła mnie, ani nie uczuliła. 
Maseczka bardzo wydajna (dzięki taaaakiej lejącej konsystencji), lecz bez spektakularnych efektów. Ale za to bardzo ładnie pachnie!
Mnie ona nie odpowiada, ale czytałam że u niektórych potrafi zdziałać cuda. Nie pozostaje wam nic innego jak przekonać się na sobie.
Nie wiem dlaczego nie mam własnego zdjęcia tego mazidła. Jakoś maseczka umknęła mi przy robieniu zdjęć na bloga, a opakowanie już wyrzuciłam.

Ocena:3/10
Cena: 2 zł
Skład: Aqua, Dicaprylyl Ether, Glyceryl Stearate, Steareth-25, Ceteth-20, Stearyl Alcoho, Dicaprylyl Ether, Hexyldecanol, Hexyldecyl Laurate, Paraffinum Liquidum, Glycerin, Cephalins, Disodium Cocoamphodiacetate, Soya Lecithin, Panthenol, Trilaureth-4-Phosphate, Sorbitol, Citric Acid, Tocopheryl acetate, Retinyl Palmitate, Ethyl Linoleate, Ethyl Linolenate, Ethyl Oleate, Silk Amino Acids, Pyridoxine, Biotin, Magnesium Ascorbate, Imperata Cylindrica Root Extrac, PEG-8, Carbomer, Propylene Glycol, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Caesalpinia Spinosa Gum, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Citrus Aurantium Dulcis Flower Extract, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA, Ethylparaben, Methylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1, 3-Diol, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone. Linalool, Citral, Parfum

środa, 25 września 2013

Glinka oczyszczjąca od Efektima- co u mnie zdziałała?

Witajcie :)
Witajcie po dłuższej przerwie, gdzie aura jesienna skutecznie odciągnęła mnie od przyjemnego blogowania. 
Staram się nadrobić zaległości przy akcji "idealna maseczka" dlatego szybciutko nadrabiam zaległości w recenzjach maseczek :)

Od producenta:
Nowoczesna, szybko działająca maseczka. Zapewnia natychmiastowy efekt poprawy wyglądu skóry. Zastosowane składniki aktywne sprawiają, że skutecznie oczyszcza, usuwa nadmiar sebum oraz zapobiega powstawaniu nowych niedoskonałości na skórze. Koi i łagodzi podrażnienia. Dodatkowo maseczka wzbogacona została w wyciąg z bergamotki, który tonizuje, nawilża i pobudza skórę do regeneracji. Efektem zabiegu jest odświeżona, pełna naturalnego blasku skóra. Pory zostają doskonale oczyszczone, a skóra odpowiednio przygotowana do przyjęcia nowych cennych składników. 

Moje zdanie:
Nie wiem dlaczego wszyscy narzekają na zapach tej maseczki. Dla mojego nosa wcale nie jest taki wstrętny jak to niektóre dziewczyny pisały. No ale w maseczkach nie chodzi o zapach a o działanie. 
Maseczka spodobała mi się gdyż już po nałożeniu można poczuć efekt lekkiego ściągnięcia. Dodatkowo na początku leciutko chłodzi. A jak wiecie przepadam za maseczkami dobrze ściągającymi.
Fajnie zastyga i dość łato zmywa się. Pozostawia twarz gładką, nieźle radzi sobie ze zwężaniem i oczyszczaniem porów. Również z sebum poradziła sobie całkiem dobrze. 
Podoba mi się mimo iż cudne ekstrakty roślinę zobaczymy na opakowaniu niż w działaniu. Jak dla mnie przyzwoita maseczka, która, oczyści, zdezynfekuje i ściągnie. W sam raz dla użycia raz na jakiś czas dla dziewczyn z cerą mieszaną/ tłustą.
No i podoba mi się ich szata graficzna dla tej maseczki.

Ocena: 6/10
Cena: 3 zł
Skład: AQUA, KAOLIN, ALCOHOL DENAT., MAGNESIUM ALUMINIUM SILICATE, CYCLOPENTASILOXANE, DIISOSTEAROYL POLYGLYCERYL-3, DIMER DIUNOLEATE, PANTHENOL, BUTYLENE GLYCOL, GLYCERIN, PEG- 40, HYDROGENATED CASTROL OIL, PHENOXVETHANOL, CITRIC ACID, PERFUM, MDMHYDANTOIN, CYCLOHEXASILOXANE, METHYLPARABEN, CALENDULA OFFICINALIS EXTRACT, CITRUS AURANTIUM BERGAMIA FRUIT EXTRACT ,PROPYLPARABEN, LINALOOL, BUTYLPEHENYL METHYKPROPIONAL, HYDROXYISOHEHEXYL 3- CYCLOHEHENE CARBOXALDEHYDE, CI 42090, CITRONELLOL, METHYLISOTHIAZOLINONE.

piątek, 6 września 2013

Podstawowa maseczka proteinowa

Witajcie!
Dziś bardzo króciutki przepis na maseczkę hand made.
 Maseczkuje się ostatnio na całego, wiec nie mogłam zapomnieć o moich ukochanych włosach.
Dziś padło akurat na maseczkę proteinową, gdyż zauważyłam że moim włosom zaczyna brakować protein, a wiadomo że bez nich stają się słabsze.
Maseczka sama w sobie jest bardzo prosta do przygotowania i nie wymaga od nas posiadania nie wiadomo jakich składników.


Składniki:
  • 2 żółtka
  • 2 duże łyżki jogurtu naturalnego
  • ja dodałam jeszcze odżywkę, aby zagęścić papkę co by mi nie spływała z włosów.

Składniki wymieszałam tak aby uzyskać jednolita konsystencje i nałożyłam na włosy. Z miksturą na głowie sprzątałam sobie mieszkanko, a potem przystąpiłam do mycia głowy (OMO). Ta mieszanka bardzo łatwo się zmywa, więc nie ma co się jej obawiać. 
Tak naprawdę jest to podstawa, którą spokojnie możemy rozbudować dodając kolejne składniki.
Dlaczego warto od czasu do czasu pokusić się o taką maseczkę? Ponieważ proteiny w naszej pielęgnacji mają za zadanie tymczasowego wypełnienia ubytków włosa, dzięki czemu włosy stają się mocniejsze, bardziej odporne na zniszczenie. 

A może wy znacie jakiś fajny przepis?



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...