Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 grudnia 2013

Olej na głowie z czarnuszki - Vatika Black Seed

Witajcie! 
Jakoś dawno nie było recenzji żadnego produktu do włosów. Jakoś te peelingi i paznokcie ostatnio zawładnęły blogiem. Dziś recenzja oleju, który to testowałam od końca kwietnia. Odwlekę dostałam od mojej siostry i mimo iż jest ona nie wielka to przez wydajność tego produktu mogę się powiedzieć co nie co :)
Nie przedłużając zapraszam na recenzje. 
źródło
Od producenta:
Olejek marki Dabur Vatika Naturals zapewnia włosom zdrowy blask i pełne odżywienie. Przeznaczony jest do każdego rodzaju włosów, zwłaszcza suchych, wypadających.
Dobroczynne, lecznicze właściwości czarnuszki znane były już 2500 lat temu. Czarnuszka stosowana była  w medycynie naturalnej, kosmetologii oraz w kuchni jako przyprawa o wielu cudownych właściwościach.
Produkt zapobiega łamliwości włosów, wzmacnia cebulki i poprawia kondycję włosa. Niweluje uporczywy świąd czy nawet łupież. Olejek z czarnuszki nawilża skórę głowy, dzięki czemu zapobiega jej nadmiernemu przesuszaniu. Jest to produkt idealny dla osób, których kondycja włosa znacznie się osłabiła. Olej z czarnuszki to bogate źródło witamin i minerałów.

Moje zdanie:
Olej ten ma ciemną barwę, niebywale przypominał mi w tym olej z dyni. Zapach przyjemny, który na początku może męczyć. Potrafi utrzymać się na włosach przez parę godzin, na szczęście jego intensywność maleje wraz z czasem. Co ciekawe to jeden z najrzadszych olejów jakie miałam. Płynność czarnej Vatiki przekłada się na jej wydajność - czasem mam wrażenie że jest to olej "bez dna", nigdy się nie skończy. Olej uwielbia uciekać, spływać, pryskać i wszystko to co niegrzeczne oleje robią na złość włosomaniaczką. 
A teraz przejdźmy do działania, które jakby nie było jest tu najważniejsze.
Zaskoczę was jak powiem że olej ten kinola nie urywa? Nie? Tak?
To niezły olej, który mija się lekko z zapewnieniami producenta. Szału u mnie nie wywołał gdyż to kolejny produkt który lubi z lekka wyprostować skręt. Niestety nie wpływa jakoś spektakularnie na połysk włosa. Błysku jak z czerwonego dywanu nie ma co się spodziewać, raczej coś w stylu alfabetu morsa puszczanego przez zdychającą latarkę. Nie sprawdził się jako produkt na wypadanie włosów.  Mimo to jestem zadowolona z tego olejku. Sprawił że włosy są miękkie, jest niebywale wydajny, a to ze czasem potrafi obciążyć włosy to tylko szkopuł (pewnie moja wina)
Ja najbardziej lubię nakładać olej na  2-3 godziny przed myciem i tak przeważnie go stosowałam. Czasem lądował jedynie na 30 minut i nie było widać jakieś wielkiej różnicy. 
Co ciekawe zmywając go BD ten pienił się jak wściekły!
Moja odlewka - jeszcze tyle mi zostało!

Ocena: 6/10
Cena: ok. 17- 20 zł
Skład: Paraffinum liquidum, Elaeis guineensis Oil, Canola Oil, Phenyl trimethicone, parfum, Olive Fruit Oil, Avocado Fruit Oil, Lawsonia inermis Leaf Extract, Black Seed Extract, Rubus fruticosus Extract, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Rosemary Leaf Oil, Tocopheryl Acetate, BHT, Alpha Isomethyl ionone, Benzyl Alcohol, Lilial, Citral, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Linalool, Lomonene, D&C Red No.17 (CI 26100), D&C Yellow No.11 (CI 47000), D&C Green No.6 (CI 61565)

*opis producenta jak i skład pochodzą z tej strony

wtorek, 8 października 2013

Moje włosy październik '13

Witajcie :) 
W końcu się zmobilizowałam i jest aktualizacji włosowa. 

Włosy jeszcze lekko wilgotne, dlatego tak nieciekawie wyglądają na górze. 
Zdjęcie po: myciu (O-olej czarna Vatika, M-  Alterra grant, O- Garnier AiK), na końcówkach jedwab z CHI, na długości Joanna - pokrzywa i zielona herbata. Bez stylizacji. 

Pielęgnacja włosów znów leżała i kwiczała. Pierwsze 2 tygodnie września spędziłam u brata gdzie jedynym zabiegiem pielęgnującym było mycie OMO (Balea kokosowa, Alterra z migdałem, Garnier AiK). Po powrocie do domu zaczęłam olejować je czarną Vatika, i dodałam jedwab na końce. Od czasu do czasu używam Joanny z pokrzywą- jakoś się nie polubiłyśmy. Picie herbaty pokrzywowej również było sporadyczne, co od razu można zauważyć po kondycji włosów. Dołączyła za to odżywka Gliss Kur Oil Nutririve gdyż sezon szalików, wysoko postawionych kołnierzy i przymrozków uważam za otwarty.

Martwi mnie to że im dłuższe tym tył gorzej się definiuje. Za to przód jest cudowny!  Jak patrzę na te zdjęcia to mam wrażenia że to włosy dwóch różnych osób. Niestety zauważyłam, że na końcówka robią się supełki. Czas wybrać się do fryzjera, którego ostatnio odwiedzałam w maju! Jak na taki długi okres jestem zadowolona z kondycji końcówek. 
A teraz kajam się przed wami za różne kolory zdjęć, niestety dziś słońce zaświeciło w moje świeżo umyte okno i za chiny nie mogłam złapać idealnego światła. Ale akurat można zobaczyć mój miedziany blask po pakistańskiej hennie.



Co byście poleciły aby tył bardziej się zakręcił a nie był jak podzióbane pole po śniadaniu kur?

wtorek, 27 sierpnia 2013

Moje włosy w sierpniu

Witajcie :)
Zdecydowałam się zmienić termin publikacji włosowego podsumowania miesiąca, gdyż w najbliższym okresie jest on dla mnie bardziej dogodny. 
Nie przedłużając sprawy, zapraszam do mini wpisu o moich kłakach.

Zdjęcie robiono po całym dniu biegania na wietrze, dlatego trochę "nietegesowate".
Rano była maska z aloesu, szampon Babydream, Garnier AiK, odżywka Balea, Feuchtigkeits Haarmilch Mango + Aloe Vera.

Pielęgnacja znów nie była jakaś specjalna, raz w tygodniu olejowanie różnymi olejami- powróciłam do IHT 9, który znów podpasował moim włosom. Odżywki również się nie zmieniły oprócz jednej - Joanne Mak i Bawełna zastąpiłam wyżej wymienioną Baleą. Maski również tak jak wcześniej- jedynie dzięki mojej siostrze skosztowałam Biovaxsa do włosów suchych. Powróciłam do peelingu cukrowego na głowę, który daje niesamowity efekt uniesienia włosów! Jedwab CHI nadal stosuje na końcówki. 

W moich odczuciach włosy są niesamowicie miękkie (wiem że nie widać tego na zdjęciu, za co winię Belea) ale łapię się na tym że potrafię miziać kłaczki cały dzień! Niestety skręt za to jest beznadziejny, a włosy albo są proste albo na Włodeckiego. 

piątek, 9 sierpnia 2013

8 Kroków do zadbanych rąk

Witajcie!
Ponowie post z cyklu "kopij-dobre-rady-wklej" mam nadzieje że nie jesteście złe?



1. Odżywiaj się właściwie. Wybieraj zdrową żywność i produkty jak najmniej przetworzone. Zmieniaj gatunki spożywanych owoców i warzyw.

2. Pij przynajmniej 6 szklanek czystej wody dziennie, by nawilżyć skórę od wewnątrz. 

3. Śpij tyle ile potrzebuje twój organizm- zazwyczaj jest to 6 do 8 godzin. 

4. Używaj kremów z filtrem przeciwsłonecznym, a także odzieży która ochroni cię przed działaniem szkodliwych czynników atmosferycznych. Potrzebujesz co prawa trochę słońca, ale pamiętaj że dzisiejsza opalenizna zaowocuje kiedyś starzeniem się skóry.

5. Unikaj dużych różnic temperatury oraz silnych detergentów - do mycia używaj raczej łagodnych środków. Jeśli skóra funkcjonuje prawidłowo, gruczoły potowe i łojowe same usuwają z organizmów toksyny i zbędne produkty przemiany materii.



6. Chroń ręce przed otarciami oraz przed szkodliwymi czynnikami atmosferycznymi  za pomocą kremów nawilżających, filtrów przeciwsłonecznych i odpowiednich rękawiczek. 

7. Przed pójściem spać wetrzyj odżywczy krem lub wazelinę w ręce i paznokcie, masując starannie zwłaszcza skórki,m by pobudzić wzrost paznokci. Założ stare bawełniane rękawiczki  i nie zdejmuj ich przez całą noc by ciepło dłonie w połączeniu ze składnikami kremu zadziałało jak kąpiel w ciepłej oliwie. 

8. Jeśli musisz wykonywać stale powtarzające się czynności, znajdź chwilę czasu by parę razy rozprostować, zgiąć palce, wykonać krążenie nadgarstków, rękami i ramionami co pozwoli ci utrzymać prawidłowy zakres ruchu. 

Po zapoznaniu się z powyższymi radami wydaje mi się że w większości odnoszą się ogólnie do zadbanej, zdrowej skóry, a nie koniecznie do samych dłoni. I punkt 4 i 6 jest prawie identyczny, ale że jestem jedynie odtwórcą porad to pozostawiam to w originale. 


A wy co uważanie na temat tych porad? 

Ja dorzuciłabym jeszcze jeden króciutki punkt o zadbaniu paznokci, bo to również wpływa na wygląd całych dłoni. Można jeszcze dodać inne kosmetyki które również nadają się do pielęgnacji dłoni. Albo masowanie dłoni przy wcieraniu kremów. Może jakaś rada na zmarszczki i blizny? Często na dłoniach zdarzają się również otarcia i inne rany uzyskane w boju z życiem, dlatego też warto wspomnieć co by na to za działało. 
Obawiam się że sama stworzę o wiele dłuższą listę z takimi radami. Mam nadzieje że dorzucicie jakiś pomysł co powinnam jeszcze umieścić w takich poradach. 
Tym czasem zostawiam was z minimum porad jak dbać o dłonie.
Ale się rozgadałam na koniec...

poniedziałek, 15 lipca 2013

Saszetka pełna dobroci- peeling ze starej mydlarni

Witajcie!
Wstrzymując się z zakupem książki aby mieć czas na ogródkowanie i nie wielkie odwiedziny w blogosferze by spłodzić lekkiego posta... dlatego też nie przedłużając zapraszam.
Dziś o produkcie, który złapał mnie za serce :)

Od producenta:
Pomarańczowy peeling na twarz i dekolt z dodatkiem witaminy E.
Peeling żelowy jednocześnie myje i pielęgnuje delikatną skórę twarzy i dekoltu. Zawarte w nim składniki aktywne doskonale oczyszczają skórę z toksyn (detoks) zapewniając jednocześnie jej delikatne natłuszczenie. Drobinki ścierające złuszczają obumarły naskórek, dzięki czemu skóra staje się oczyszczona i wygładzona. Formuła peelingu pomaga skutecznie zwalczać oznaki starzenia się skóry, przywracając jej blask i witalność, a jego zapach sprawi, że poczujesz się wyjątkowo świeżo.

Moje zdanie:
Kupiłam tą saszetkę na promocji w Naturze. Był przeceniony na 1.99 i nie mogłam się oprzeć. W sumie ucieszyłam się z tego łupu gdyż jest to mój pierwszy produkt tej marki. No ale pomijając to... 
Po otwarciu saszetki uderzył we mnie zapach mięty! Pomarańcz jest stłamszony i prawie wcale nie wyczuwalny. Kolejnym zaskoczeniem jest ile drobinek zawiera w sobie ten peeling. Małe drobinki wręcz się rozmnażają! Przez to że jest ich tak dużo, produkt jest bardzo wydajny. Na dodatek drobinki świetnie radzą sobie z usuwanie zrogowaciałego naskórka. Oczywiście nie ma co liczyć na to że to mocny zdzierak, jest łagodny ale nie oznacza to że nie wywiązuje się ze swojego zadania.
Jestem zachwycona tym produktem! Dwa razy zrobiłam sobie peeling twarzy i dekoltu i nadal mam pół saszetki. 
Podsumowując jest to łagodny produkt do każdego typu skóry, który radzi sobie ze swoim zadaniem a przy tym nie podrażnia skóry. Produkt orzeźwiający i ekonomiczny. Szkoda że dobrocie w składzie tak daleko.
 
Ocena: 7,5/10
Cena: 3-4 zł za saszetkę.
Skład: Aqua, Polyethylene, Glicerin, Cocamidopropyl Baleine, Coco-Glucoside, Cocamide Dea, Acrylates/CI 10- 30 Alkyl Lacate, PEG-6 Caprylic Capric Glycerides, Tocophherol (wit. E) Triethanolamine, Methylparaben, Propylparaben, Phenoxyethethanol, Dmdm Hydantion, Perfum, Limonene, Lianlool, CI 16255, CI 47005,

czwartek, 20 grudnia 2012

Kolastyna, tonik który...

Witajcie!
Jak zwykle obiecuję sobie że poprawię się i będę częściej tu pisać, ale kończę jak zawszę.
Mam nadzieje że w prezencie na święta dostane trochę wytrwałości ;)
A wy co chciałybyście dostać na tegoroczne święta?
No nic, nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić do recenzji toniku.

 Co pisze o nim producent:
Przywraca naturalną równowagę, rewitalizuje naskórek. Kosmetyki Kolastyna Refresh są zaawansowanym programem oczyszczającym. Precyzyjnie dobrane składniki zapewniają skórze idealną świeżość i promienny wygląd. Collasten Complex to unikalna kompozycja kolagenu, elastyny i glikogenu w połączeniu z minerałami /magnez, miedź, cynk/ usprawnia metabolizm i proces dotlenienia komórek skóry. Alpantha Complex zawarty w kosmetykach dodatkowo nawilża i wygładza, oraz wspomaga proces odnowy naskórka. Produkty testowane dermatologicznie. Nie zawierają parabenów. 
Moje zdanie:
Dziś wylałam ostanie kropelki z 200 ml opakowania, które swoją drogą jest przezroczyste w lekkim kolorze zielonym z wyraźną naklejką i treścią na niej. Dozownik również się sprawdził, nie miałam problemów z brakiem kontroli podczas wydobywania produktów, a także nie sprawiał problemu podczas podróży. Po otworzeniu buteleczki uderza nas mocny zapach, podobno męski. Jak dla mnie średnio przyjemny, ale znam przypadki, którym przypadł do gustu. Prawdą jest że domywa dokładnie to z czym mleczko sobie nie poradziło, lub ominęło. Skórę pozostawia czystą, odświeżoną. Mimo tych plusów, nie jestem przekona czy ponownie sięgnę po ten produkt. Sprawdził się, ale nie powalił mnie na kolana. 
Ocena: 5/10
Cena: ok. 10 zł
Skład: AQUA, PEG-75,LANOLIN, GLYCERIN, SOLUBLE, COLLAGEN, GLYCOGEN, HYDROLYZED, ELASTIN, ZINC GLUCONATE, MAGNEAIUM ASPARTATE, COPPER GLUCINATE, PEG-26-BUTETH-26, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, PHENOXYETHANOL, PARFUM, BENZYL SALICYLATE, EUGENOL, TETRASODIUM EDTA, GERANIOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, HEXYL CINNAMAL, SORBIC ACID, LIMONANE, SODIUM SUCCINATE, LIANALOOL, CITRIC ACID. 

czwartek, 13 grudnia 2012

Domowe Spa w zapachu świąt z termicznym duetem do stóp

Witajcie! Korzystając z tego, że obecnie zmieniłam adres zamieszkania, przyczyną jest cudna kotka Dasza. Miałam przyjemność wymoczyć się w wannie, gdyż ja sama posiadam jedynie prysznic. A że święta już za pasem, dlatego też przedstawiam Termoaktywny duet dla stóp. 

Od producenta:

Peeling do stóp na bazie naturalnych łupin z moreli, zawiera kompleks rozgrzewający, który pobudza krążenie, przyspiesza wchłanianie i działanie składników aktywnych. Delikatnie złuszcza, zmiękcza zrogowacenia i zgrubienia naskórka, czyniąc skórę elastyczną i aksamitną w dotyku.
Kremowe serum do stóp regeneruje, zmiękcza i delikatnie natłuszcza zniszczoną skórę stóp. Unikalna formuła zawiera glicerynę oraz ekstrakt z pomarańczy, które tworzą na skórze delikatny film zabezpieczający naskórek przed nadmiernym wysuszeniem oraz przywracają skórze zdrowy koloryt. Masło Shea odżywia i intensywnie nawilża skórę. Dodatkowo kamfora oraz ekstrakty z cynamonu i imbiru usprawniają mikrocyrkulację krwi i zapewniają stopniowy efekt rozgrzania. Subtelny zapach cynamonu dodaje pielęgnacji zmysłowego charakteru. Skóra pozostaje miękka i jedwabiście gładka.

Moja opinia: 
Opakowania z Marion zawsze mi przypadały do gustu i tym razem jest tak samo.
 Na pierwszy ogień idzie 8g  peelingu. Po otworzeniu opakowania od razu wyczuwamy nutę cynamonu i tak pozostaje do końca. Mamy ostre drobiny cukru, łagodniejsze z łupin/ pestek moreli i cynamon. Zgodnie z zapewnieniami złuszczona naskórek, co za tym idzie mamy mięciutkie stópki.
Nie pozostaje nam nic innego jak przejść do kremowego serum. 
No i tu mamy  5 ml  tłustego kremiku o zapachu "chemia" + lekka nuta cynamonu, ale nie jest jakoś niesamowicie uciążliwe. Nie zauważyłam przywrócenia  zdrowego koloru skóry, ale jakoś mi to nie przeszkadza, bo tu nie o to chodziło. Na stopie pozostaje nam tłusty filtr, o którym wspominał producent. Skóra faktycznie jest nawilżona co jest dużym plusem. Niestety nie wystąpił żaden efekt rozgrywając co mnie niesamowicie smuci :<
Reasumując. Peeling bardzo dobry jak na początek, serum skuteczne ale nie powalające na kolana. 
Ocena: 5,5/10
Cena: 2,19
Skład:  

piątek, 7 grudnia 2012

Ziaja Mleczko Ogórkowe

 Mleczko ogórkowe do oczyszczania twarzy i demakijażu oczy firmy Ziaja

Od producenta:  
 
Delikatne mleczko o lekkiej konsystencji do demakijażu oczu i twarzy. Doskonale usuwa makijaż i oczyszcza skórę.  Reguluje stopień nawilżenia oraz natłuszczenia skóry. Poprawia jej koloryt. Skutecznie łagodzi podrażnienia. Nie narusza naturalnego pH skóry i przygotowuje ją do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Polecane do cery normalnej, tłustej i mieszanej. 

Moja opinia: 
Opakowanie klasyczne jak dla tej marki, czyli mamy biała buteleczkę, z grubego białego plastiku. Etykieta estetyczna bez żadnych szaleństw. Dozownik idealny, zamknięcie trwałe, nie sprawiające problemów. Co do samego produktu, to jestem z niego zadowolona. Mój podstawowy makijaż zmywa bardzo dobrze. Jest wydajny. Niestety potrafi paskudnie podrażnić oczy. Pozostawia tłustą warstwę na twarzy.
Podsumowując, jestem zadowolona aczkolwiek problemy z okolicą oczu powoduje że raczej nie zakupię produktu ponownie. 
Uwaga! 
Pamiętaj aby uzyskać lepszy efekt pracy z mleczkiem, nakładaj je bezpośrednio na twarz, a nie na wacik. 

Ocena: 4,5/10
Cena:6-8 zł
Skład:Aqua(water), Parrafinum liquidum (mineral Oil), Propylene Glycol, Ceteaerth-12, Cucumis Sativus (Cucumber), Fruit Extract, Cetearyl Alcohol, Panthenol, Retinyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Dimethicone, Magnesium Sulfate, Sodium Benzoate, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, parfum (fragrance), Amyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Citric Acid

środa, 7 listopada 2012

Soraya- 10 minut na...

Maseczka Soraya 10 minut na perfekcyjne oczyszczenie. 
 Maseczka przeznaczona do skóry tłustej i mieszanej. Producent pisze że produktu starczy na dwie aplikacji, ale moim zdaniem spokojnie wyjdzie nam 3 razy. Maseczka przyjemnie pachnie, a na dodatek bardzo łatwo się ją aplikuje na twarz. Osobiście po 20-30 sekundach odczułam niesamowite ściągnięcie skóry. Maseczka łatwo się zmywa, nie stwarza nam problemów. Pozostawia skórę czystą, matową, przejmie gładką, brak śladów jakichkolwiek zaskórników. Jej jedynym minusem jest to, że pozostawiła moją skórę odrobinę wysuszoną...
Zdecydowanie nie polecam pić kawy/ herbaty w tej maseczce ;)
Skład:
Ocena: 6/10
Cena: 3,40 zł

Powróciłam! :)

czwartek, 18 października 2012

Marion, SPA, Maseczka rozgrzewająco - oczyszczająca

Hej dziewczyny i ja dałam się porwać październikowej mani maseczek :)
Na pierwszy ogień Marion, SPA, Maseczka rozgrzewająco - oczyszczająca dla cery tłustej i mieszanej.  W jednej saszetce mamy 7,5 ml co spokojnie starczy nam na dwukrotne nałożenie maseczki na twarz. Konsystencja przyjemna, z drobinkami. Łatwa w aplikacji. Pierwszy efekt, który mnie zaskoczył to naprawdę cudne uczucie rozgrzewające. Niestety bardzo szybko znika. Czy maseczka pachnie? Niestety nie wiem, jeśli tak to zapach nie był na tyle intensywny abym przebił się przez mój katar. Po spłukaniu uzyskałam odrobinę gładszą skórę. Większość porów oczyszczona, lecz pozostały niedobitki. Matowi. 
Mam mieszane uczucia. Nie uzyskałam powalających efektów.
Ale czy powinnam się więcej spodziewać po takiej cenie?

Skład:Zeolite, Peg-8, Propylene Glycol, Glycerin, Glyceryl Stearate (and) Peg-100 Stearate, Kaolin, Cetearyl Alcohol (and) Ceteareth-20, Isopropyl Myristate, Peg-12 Dimethicone, Moroccan Lava Clay, Panthenol, Sodium Polyacrylate (and) Hydrogenated Polydecene (and) Ppg-5 Laureth-5, Polythylene, Isobutylparaben, Methylparaben, Phenoxyethanol, Propylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Parfum.
Ocena: 4/10

 Cena: 1,70 zł



piątek, 12 października 2012

Z Apteczki Babuni - Balsam Do Włosów



Firma Joanna i jej seria Z Apteczki Babuni. 
Balsam z ekstraktem z miodu i proteinami mleka. Do włosów suchych i zniszczonych, który ma za zadanie nawilżać i regenerować. Z godnie z informacją od producenta, miód ma silne działanie nawilżające, a mleka jest tu składnikiem odżywczym, nawilżającym i ochronnym. Opakowanie: białe, dziurka jak dla mnie odrobinę za duża, bardzo często wylewało się więcej niż potrzebowałam. Bardzo nie ekonomiczne, ponieważ dużo produktu zostaje w środku i trzeba je potraktować nożyczkami .
Z tym produktem raz się lubię a raz nie. Często powoduje że moje włosy są sztywne jak drut i efekt jest taki jakbym miała tonę żelu na nich. Innym razem tworzy u mnie niesamowite piękne loczki, dość miłe w dotyku.
Muszę jednak przyznać, ze idealnie sprawdza się zimą oraz do metody OMO.
Jeśli brać pod uwagę cenę oraz wydajność produktu - marzenie. Odrobinę lepszy skład i mamy ideał.


Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Stearalkonium Chloride, PEG-20 Stearate, Cetrimonium Chloride, Isopropyl Alcohol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Mel Extract, Hydrolyzed Milk Protein, Propylene Glycol, Panthenol, Triethanolamine, Parfum, Coumarin, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.
Ocena:5/10
Cena:5-6 zł
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...