czwartek, 2 kwietnia 2015

Początek miesiąca - czyli podsumowanie próbkowe

Hej! 
Dziś post motywujący dla mnie - czyli raport z kolejnej bitwy z próbkami. Z przykrością muszę przyznać że próbki zamiast przeprowadzić się do mniejszego domku przeprowadziły się do znacznie większej kosmetyczki. Niestety ograniczony czas sprawia że wolę sięgnąć po tubkę kremu niż odszukiwać próbkę rozcinać ją i bawić się z mikroskopijnymi opakowaniami, które walają się wszędzie. Wcześniej uważałam że to tylko wymówką dla lenistwa, jednak tak wyglądają realia.
Jednak tragicznie źle nie jest i coś się tam zużywa.
 

W tym miesiącu zużyłam głównie gratisowe peelingi Lirene, które odstały swoje w szafie. Jeśli miałabym wybrać których z nich to skusiłabym się (ewentualnie) na gruboziarnisty z olejem z brzoskwini. Dla mnie ważne są drobinki i akurat w tym produkcie są wyczuwalne, zapachowo również bardziej mi się podoba. Jednakże peelingi te trzeba używać na sucho inaczej drobinki znikają niesamowicie szybko. Ze smutkiem muszę to napisać ale w przypadku Kremu intensywnie nawilżającego odczuwam lekkie rozczarowanie, u mnie niestety się nie sprawdził. Zdarzyło się że mimo kremu na twarzy w pracy prześladowało mnie uczucie straszliwe przesuszonej skóry. A szkoda...
Co do próbki Nivea  uwielbiam zapach tego kremu, jednak nawet na stopach się nie sprawdza. Natomiast żele do kąpieli to zupełnie inna bajka. Palmolive to prawie mój stały bywalec, jego zapach przywołuje wspomnienia z obozów nad morzem, dlatego lubię do niego wracać. Natomiast Radość Życia to dla mnie super ożywający kwasek cytrynowy - słowo daję jakbym wąchała kwasek w butelce. I na koniec serum od Ava jestem w trakcie testowania, bo mam parę saszetek. Wyczytałam że lubi pozapychać, jednak jak na razie mnie to nie spotkało. Oby tak dalej! A może jeszcze jakiś efekty przybędzie? 


Faktycznie nie ma tego dużo, jednak jestem zadowolona. Systematycznie i po troszku! I jakoś się z tym uporam. Chociaż znając moją Elę już coś dla mnie szykuje, a ja pewnie będę szczęśliwa jak zobaczę nowe próbki. Eh może to już uzależnienie? 
A jak u was z próbkami? Któraś coś zużyła?

7 komentarzy:

  1. Próbki są świetne! :D
    Pozdrawiam, CapelliSani.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi w tym miesiącu kiepsko poszło z próbkami

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam z próbkami dokładnie tak samo! A potem, nim się zorientuję, okazuje się że upłynęła data ważności :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam nic. Mało to mam w lodówce ponad tuzin próbek i nie umię się za nie zabrać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co przypomniało mi o zrobieniu porządku, odnalezieniu i zużyciu moich próbek. ;]

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...